wtorek, 23 września 2014

Ryba urodzinowa

W zeszłym tygodniu mężowi stuknęła 30-tka! Impreza urodzinowa planowana była od dawna, a że urodziny wypadały mu akurat w środę, byłam przekonana, że świętować, balować i pić do białego rana będziemy w sobotę.
Ale! Mój mąż nie byłby sobą, gdyby nie informował mnie o sprawach na ostatnią chwilę. Widziałam cały wtorek, że do nikogo nie dzwoni, nikogo nie informuje o imprezie, nikogo nie zaprasza. Było dla mnie więc jasne jak słońce, że w środku tygodnia jedynie złożymy mu życzenia, a do urodzinowego stołu zasiądziemy na weekendzie, gdy większość naszych przyjaciół będzie miało wolne w pracy.
W środę rano mąż spytał - a jak Ty tę rybę to musisz chyba odmrozić, co nie?

Myślałam, że go uduszę. Tak, odmrozić miałam ją dzień wcześniej przed imprezą i przygotować ją również dzień wcześniej przed imprezą. A w dzień imprezy miałam robić tort i sałatki! Ale nieeee.... Przecież równie dobrze mogę zrobić wszystko na ostatnią chwilę....

Tak więc na tort brakło mi czasu i zamiast niego był SZCZUPAK URODZINOWY.



Hristo uwielbia łowić ryby. Jakiś czas temu oznajmił, że jedzie nad jezioro. Powiedziałam mu, że bez ogromnego szczupaka ma nie wracać do domu   :P    bo tenże szczupak będzie mi potrzebny na urodziny. Słowa dotrzymał :) Nie wiem jakim cudem, ale dowód na to, że złowił, a ni kupił, mi przedstawił:


  

3-kilogramowy szczupak zamieszkał w naszym zamrażalniku i czekał na uroczysty dzień. Nigdy, przenigdy w życiu nie patroszyłam ryby i wzdrygam się na samą myśl, ale czego się nie robi dla męża. Kiedyś oglądaliśmy razem zupełnie przypadkiem program "Smaki polskie" na TVP Polonia i tam właśnie widzieliśmy ten przepis. Postanowiłam wtedy, że zrobię taką rybkę, jako królewską potrawę na jego urodzinowym stole. Przepis znaleźć można klikając TUTAJ.


Więc cóż, solenizant został ukarany za to, że raczył zawalić mnie robotą na ostatni moment i torta na urodzinowym stole brakło. Za to rybka - pierwsza klasa. Przyszło kilku znajomych, a Kalina - istny aniołek! Zupełnie jakby wyczuła, że ma grzecznie spać. Położyłam ją spać o 20.00, zasnęła niemalże natychmiast i przez całą noc spała jak suseł. Nie raczyła się przebudzić ani na sekundę, ani jeden raz. Co czasem wstaję do niej w nocy dać jej się napić. Tym razem jakby wiedziała, że mama z tatą imprezują, więc nie będzie im przeszkadzać. Znajomi nawet mówili, że pewnie Kaliny nie ma, że tak cichutki śpi i głosy dochodzące z salonu jej nie budzą. Myśleli nawet, że zostawiliśmy dziecko u teściów, tylko ściemniamy, że śpi :) Balowaliśmy do 3.00 w nocy. Cieszę się, mimo że byłam wyczerpana i za kilka godzin miałam wstać do dziecka, założyć uśmiech na usta i zapomnieć o bólu głowy, to cieszę się, że impreza się udała, że bawiliśmy się dobrze, że te urodziny były dla męża niezapomniane.



20 komentarzy:

  1. Maliwna jestes the best! Kiedy Ty to dziewczyno wszystko sama przygotowals, w dodatku majac pod opieka energiczna dwulatke?

    Rybka, jak i cala reszta wyglada przepysznie. A z meza do zdolniacha - gratuluje polowu :) Massi tez kiedys uwielbial ryby lowic, w sumie to nadal mialby na to ochote, ale czasu ni ma :(

    Za kazdym razem gdy sa urodziny, czy to moje czy tez meza to robi mi sie nieco smutno. We Wloszech dorosli raczej nie obchodza wystawnych urodzin, nie zaprasza sie ani rodziny ani znajomych. A to jest takie polskie i ja to lubilam i tego troche mi brakuje. Z drugiej jednak strony swietujemy w trojke - wychodzimy do restauracji na pizze lub cos w tym stylu.

    STO LAT dla meza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za życzenia :)

      Dwulatka gotowała z mamą :) W ogóle pojęcia nie miałam, że gdziekolwiek na świecie można nie obchodzić urodzin.... Ci Włosi chyba bardzo nie lubią się starzeć ;) :)

      Usuń
  2. Dla męża najlepszego, a dla Ciebie kobitko wyrazy uznania w tak krótkim czasie takie ekspresowe i wystawne przyjęcie przygotowałaś :) Ryba mega chętnie bym zjadła, wyglądała smakowicie, a smakowała pewnie obłędnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ryba!!!!!! Wyglada niesamowicie! Master chef z Ciebie:)
    Ja z ryb to umiem tylko lososia przyrzadzic haha
    Chestit rojden den na Hristo;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie pyszności na tym stole...aż zgłodniałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooom, i samo zdrowie, gotowana rybka!

      Usuń
  5. Najlepszego dla męża!

    Podziwiam Cię za to poradzenie sobie z tak dużym szczupakiem- ja bym chyba uciekła! Kalinka na zdjęciu też dziwnie mu się przygląda, chyba się jej nie spodobał! Mój mąż w życiu na rybach nie był, bo on cierpliwości nie ma. A urodzin, tak jak pisała Ewa, tutaj się nie świętuje, ale ja jestem przyzwyczajona, bo moje też nie za bardzo celebruję.

    A stół wygląda naprawdę apetycznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :)
      No Kalinie nie za bardzo się ta ryba podobała :D

      Usuń
  6. Oj, jakie pyszności!! Świetnie się spisałaś :) Sto lat dla męża :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurde, ale się nagimnastykowałaś! Brawo dla Ciebie i najlepsze życzenia dla męża. A dla Kalinki buziaczki za tak dobrą współpracę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To Ci zlowil rybke,co?Ale sie napracowalas...mam nadzieje,ze Mezus docenil! Najlepsze zyczenia dla niego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brawo! Ale rybe Hristo zlowil wielgachna! No wlasnie, docenil mezus Twoje starania? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakże :) Później całował do białego rana :D

      Usuń

Każdy pozostawiony przez Was komentarz jest dla mnie bardzo cenny.
Bardzo serdecznie za niego dziękuję.