poniedziałek, 23 marca 2015

20 oznak, które sugerują, że jesteś już w Bułgarii za długo.

Zbułgarzyłam się, nie ma co ukrywać. Mieszkam tu zaledwie od kilku lat, ale przejęłam wiele bułgarskich cech i sposobów myślenia, które mogą świadczyć o tym, że staje się jakąś Bułgarką. Przeczytaj dokładnie poniższe oznaki i jeśli zauważyłeś u siebie większość z nich, to znaczy, że zdecydowanie jesteś już w Bułgarii za długo.



1. Kręcisz głową na odwrót. Mówiąc "nie", kręcisz głową na "tak". Kiedy mówisz "tak", kręcisz na "nie". Utrudniasz sobie komunikację z własnym mężem, który stale pamięta, że jednak nie jesteś Bułgarką i w ogóle nie wie, co ty do niego kręcisz.


2. Wszystkiego ludziom gratulujesz. Kiedy spadnie pierwszy śnieg, mówisz "gratuluję pierwszego śniegu!". A kiedy jest pierwszy dzień wiosny, mówisz "gratuluję pierwszego dnia wiosny!". I nieważne, że to, iż spadł śnieg, nie jest twoją zasługą.

3. Zagryzasz chlebem każdą potrawę. Niezależnie od tego, czy jest to zupa, czy wykonane przez żonę z Polski pierogi. Chleb nadaje się do wszystkiego. A kiedy coś wyjątkowo ci smakuje, jesteś wręcz oczarowany jego smakiem, największym komplementem dla kucharza będą słowa "To jest takie dobre, że można to jeść nawet bez chleba!"

4. Kiedy nagle na mieście zgłodniejesz, wcale nie idziesz po kebaba. Fast food może się schować. Ustawiasz się w kolejce do baniczkarnicy i zajadasz się świeżo upieczoną banicą ze serem. Nieodzownym trunkiem będzie dla ciebie wówczas airan - rozcieńczony z wodą jogurt grecki. Żadna tam coca-cola.

5. Kiedy dzwonisz do przyjaciela, zawsze, ale to zawsze! pytasz, co on robi w danej chwili. "Cześć. Co robisz" to absolutny obowiązek rozpoczęcia każdej konwersacji. Wyrażasz przy tym zrozumienie i aprobatę, gdy rozmówca na przykład właśnie siedzi, ogląda telewizję i popija rakijkę.


6. Wcale się nie szykujesz na domówkę. Jeśli przychodzą do ciebie znajomi, by mile spędzić ze sobą wieczór, nie zaprzątasz sobie głowy jakimiś sałatkami jarzynowymi, greckimi, czy gyrosem. Otwierasz słoik z ćwikłą, kroisz ser żółty, słoninę, ogórki kiszone na plasterki i impreza na całego. Nie wydajesz na domówkę co najmniej 100 zł (w przeliczeniu). Czym chata bogata.

7. Ugotowane ziemniaki z dodatkiem młodej cebulki nazywasz sałatką ziemniaczaną. A fasolkę po bretońsku sałatką fasolową. Mizerię nazywasz sałatką śnieżynką, a pokrojone pomidory z mozzarellą są sałatką pomidorową. Generalnie jakkolwiek przygotowane warzywa są sałatką.

8. Siedzisz przy sałatce cały wieczór. Kiedy idziesz do restauracji ze znajomymi, ta jedna zamówiona przez ciebie sałatka ma ci towarzyszyć przez kilka godzin. Nie rzucasz się więc na nią wygłodniała, tylko skubniesz ogórka i odłożysz dzielnie widelec po to, by skubnąć ponownie za mniej więcej 15 minut. A na wesele idziesz najedzona, żeby później stosownie zachować się przy tej sałatce.

9. W ogóle cię nie dziwi, że na domówce zamiast osobnego talerza na jedzenie, ktoś położy przed tobą ładnie złożoną serwetkę a na niej widelec. Na środku stołu są przeróżne przystawki (bądź, dla tych bardziej zbułgarzonych - sałatki), wbijasz widelec w to, na co masz ochotę, jesz. Oszczędność płynu do mycia naczyń gwarantowana.

10.  Kiedy umawiasz się z kimś na spotkanie, zawsze robisz to słowami "Wypijemy razem kawę?"

11. Oryginalne (no prawie) sportowe dresy są obowiązkowym elementem twojej garderoby. Niezależnie od tego, że ze sportem nie masz wiele wspólnego. Bez względu na to, czy jesteś młodym atletą, czy starszą, kulawą rencistką. Sportowy dres z napisem "adidas" jest dobry na każdą okazję i dla każdego człowieka. Zawsze i wszędzie. Uwaga! Nie chodzi wcale o dresy,w których chodzisz po domu. Od tego są inne, niekoniecznie adidasowe. Ale dresy wyjściowe muszą być.

12. Strasznie cię wkurza, że podczas ściągania filmu z neta musisz czekać na niego około 10-15 minut. Uważasz to za jakąś kpinę, a torrent na pewno jest badziewny. Przecież normalnie ściągnięcie pełnometrażowego filmu, hitu kinowego i to w dobrej jakości trwa jakieś 2-3 minuty.

13.  Wcale nie oczekujesz, że odpowiadając twierdząco na pytanie, czy masz ochotę na herbatę, ktoś zechce się dowiedzieć, jaką herbatę ci zrobić. Przecież to jasne, że chcesz zieloną. Kto pije czarną herbatę? A na co działa czarna herbata? Na nic? No to jest beznadziejna.

14. Na szczęście pada pytanie, jaką chcesz kawę. Gdy odpowiadasz, że masz ochotę na rozpuszczalną, nie dziwi cię to, że gospodarz postawi przed tobą kubek ciepłej wody (nie wrzątku) zalany do połowy (przecież nie cały). Obok postawi pojemnik z kawą nescafe, cukier i łyżeczkę. Jeśli masz ochotę na kawę, to sobie ją zrób. Samoobsługa.

15. Kanonem kobiecej urody są dla ciebie włosy. Uważasz, że proste, gładkie włosy są totalnym zaniedbaniem i nie nadają się na żadną okazję. W związku z tym tapirujesz włosy na potęgę! Idealną fryzurą jest niezmiennie ta z lat '90, jaką miała wtedy na przykład słynna Peggy Bundy. Jeśli szykujesz się do wyjścia, tylko mocny tapir sprawi, że będziesz wyglądać pięknie. Ewentualnie można również pomóc sobie karbownicą, używając jej tylko do włosów u nasady, tuż przy skórze. W ten sposób nadasz włosom objętości, a objętość to przecież podstawa. I wcale nie kojarzysz swojej fryzury z kiczem.

16. Jeśli kogoś dopiero poznajesz, masz w zanadrzu kilka sprawdzonych pytań, które pomogą rozwinąć konwersację. Pierwszym z nich jest "Czym zajmują się twoi rodzice?". Przy czym wcale nie ma dla ciebie znaczenia fakt, że pytasz załóżmy - trzydziestolatka, który od dawna sam się utrzymuje i zajęcie rodziców nie wnosi niczego ciekawego na temat osoby, z którą rozmawiasz. Kolejnym pytaniem jest "Masz brata lub siostrę?" Przy czym nie spytasz na pewno, czy masz "rodzeństwo", bo takie słowo w języku bułgarskim nie istnieje. Kluczowe jest też słówko "lub", gdyż zdziwiłoby cię bardzo, gdyby ktoś miał i brata i siostrę. Przecież ludzie miewają tylko brata lub tylko siostrę. Kogo stać na wielodzietną rodzinę? Jeśli usłyszysz, że ktoś ma pięcioro rodzeństwa, prawdopodobnie rozmawiasz z Cyganem i nie kontynuujesz konwersacji.

17. Częstujesz. Stale kogoś częstujesz z każdej okazji. Bombonierkę masz zawsze w barku gotową, by kogoś poczęstować. Znalazłeś pracę - częstujesz wszystkich dookoła. Twoje dziecko ma urodziny? - bierzesz do pracy czekoladki, colę, ciasteczka, bo musisz poczęstować. A może dziecko postawiło pierwsze samodzielne kroki? Skończyłeś studia? - częstujesz. Idziesz na bal maturalny - częstujesz. Każda okazja jest dobra do częstowania. I do gratulacji, rzecz jasna. (patrz pkt. 2.)

18. Załóżmy, że przy stoliku siedzi małe dziecko, które rysuje rysunek. Gdy jesteś jego matką, pytasz go "Co rysujesz, mamo?", gdy jesteś ojcem dziecka, pytasz "Co rysujesz, tato?", a gdy jesteś babcią, pytasz "Co rysujesz, babciu?" Chyba nie muszę przypominać o tym, co mówisz, gdy jesteś jego dziadkiem. I w ogóle nie zastanawiasz się nad kompletnym brakiem logiki tychże słów oraz nad tym, że to dziecko jest dzieckiem, nie zaś mamą, tatą, babcią, dziadkiem.

19. Oczekujesz, że każdy człowiek w oficjalnych sytuacjach przedstawi się trzema imionami. Imię własne, imię ojca i imię rodzinne, zwane w całym świecie nazwiskiem. Nie dziwi cię fakt, że jeśli mając na drugie imię Katarzyna, całe twoje otoczenie jest przekonane, że twój ojciec ma na imię Katarzyn.

20. Stale narzekasz na pogodę. Pogoda, jak w każdej innej kulturze, tak i w Bułgarii jest idealnym tematem do pogawędki, przy czym jeśli przebywasz  w Bułgarii zbyt długo, to w grudniu zawsze powiesz "Och... kiedy się skończy ta zima!" Nie bierzesz pod uwagę faktu, że jest słoneczny, zimowy, bezwietrzny dzień. Kalendarz pokazuje zimę, więc należy tęsknić za wiosną. W lipcu natomiast koniecznie należy podkreślać tęsknotę za chłodem i mówić "Och... kiedy się skończy ten upał?"


U siebie zauważyłam, że dotyczą mnie numery 1,2,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,17.
To prawie 70 % wszystkich oznak. Sporo ze mnie Bułgarki. Przeczytam ten tekst za jakieś 5 lat znów. Ciekawe, czy wtedy powiem, że już całkowicie się zbułgarzyłam.

36 komentarzy:

  1. Hehehehehe! A ojciec Katarzyn jest najlepszy! U mnie prawie wszystko oprócz tapirowania i filmów(bo po prostu nie ściągam). Ale w Sofii można już spotkać natapirowane Polki.... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie???
      A ja miałam nadzieję, że to w drugą stronę ruszy, że pożegnamy ten tapir w Bułgarii :D :D :D Te natapirowane Polki w takim razie są doszczętnie zbułgarzone :D :D :D :D

      Usuń
  2. Bardzo fajny artykul!!! Jako pół - Bułgarka, wszystko potwierdzam haha Do tapiru tylko brakuje mocny makijaż i już Bułgarka jak się patrzy :) A banica...ach niech się wszystkie Makdonaldy i inne Kejefsi przy niej schowaja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak. Ja nie rozumiem, dlaczego te kebaby tak zdominowały świat. Przecież to banicy należy się absolutne numer jeden w jedzeniu ulicznym :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Hahaha, widzę tu kilka podobieństw z Włochami. O kilku nawet miałam wspomnieć w jednym z przyszłych wpisów - chlebek jest dobry nawet do ziemniaków (o czym ja durna ciagle zapominam) :)

    Punkt 5 również znam.

    Herbatę to mało kto tu w ogóle proponuje? Śmiem twierdzić, iż większość społeczeństwa nawet nie ma jej w domu.

    Na pogodę narzekają wszyscy. W tym asoekcie jestem totalalnie zitalianizowana :)

    p.s.Może zdziwi Cię, iż zaobserwowałam na półwyspie i punkt 18. Co prawda nie jest to cecha narodowa, ale zdaję się lokalna z regionu Basilicata. Pracowałam tu kiedyś jako babysitter i razu pewnego przyjechali rodzice ojca dzieci, właśnie z Bascylicaty,i co chwilę uszu mych dochodziło ''Corrado, co robisz...babcia'' albo ''Ale...jedz ładnie...babcia'' - nosz kuźwa jak mnie to drażniło!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Ewa, chleb do ziemniaków obowiązkowo, tutaj też :)
      A co do pkt. 18... na początku mnie to ciekawiło i zawsze stwierdzalam, ze chyba coś źle słyszę, że mi się przesłyszało. Teraz już tylko uśmiechnę się pod nosem :)

      Ewiczka, ja mam nadzieję, że napiszesz jak bardzo jesteś zitalianizowana :)

      Usuń
    2. Zainspirowałaś mnie, może się wkrótce skuszę :)

      Usuń
  4. Mialam nadzieje, ze moda na bulgarskie tapirowane kaski wkonczu przeminela, ale jak widac nadal ma sie dobrze...

    Punkt 18 - podobnie jest w swiecie arabskim, mnie sie wydaje ze to tak jakby sie mowilo cos w stylu: Co rysujesz, maminy? albo Chodz tutaj, tatusiowy!

    Jak moglas nie wspomniec o chaldze:P Nikt sie nie przyznaje, ze jej slucha, ale na dobra sprawe prawie kazdy zna hity Ivany, Preslavy i Anelii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nieeee.. tapir jest nie do zdarcia. Nie ma na niego mocnych. Ja tylko mam ogromną nadzieję, że ta skłonność do tapirowania minie, zanim Kalina podrośnie na tyle, by chcieć zakładać ten tapirowany kask :) Inaczej stwierdzę, że jest totalną Bułgarką. Nie wiem, będę jej robić zawsze jakieś fajne upięcia, jakieś koszyczki, warkocze, od małego będę ją przekonywać, że takie normalne fryzury są fajne :)

      MAsz rację, być może taki jest sens w pkt. 18, że dziecko jest mamusiowe, czy tatusiowe. Jednak mimo wszystko mówią mamo, tato, babo, a brzmi to.... no śmiesznie :)

      Chalga! Ja to jestem gapa! Przecież nie ma co ukrywać, że chalga jest spoko :P

      Usuń
  5. :) z przyjemnoscia przeczytalam te oznaki - pokazuje troche Bulgarie z innej strony. Ja rowniez uwielbiam zimny ajran- pychotka :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd znasz ajran? Myślałam, że to taki bałkański specyfik...

      Usuń
    2. Z Turcji :) a juz tu w kazdym Lidlu mozna kupic- wiec zawsze mam w lodowce- choc w Turcji smakuje o niebo lepiej :)

      Usuń
  6. kurcze, ale czad :D Tyle się można dowiedzieć, że aż miło :) Uwielbiam Twoje pisanie prawie Bułgarko :-))

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurczę, mam w sobie dużo z Bułgarki :).

    To kręcenie głową zawsze mnie interesowało. Myślałam, że to jakaś ściema, a jednak okazało się, że to prawda. Nieźle Ci się musi mylić, gdy w Polsce jesteś:).

    Wpis pierwsza klasa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz w sobie dużo z Bułgarki?

      Zbułgarzyć się, mimo że się nie mieszka w Bułarii - hard level. Bułgarskim zwyczajem składam Ci zatem wielkie gratulacje :D

      Co do kręcenia głowy... W Polsce mi się nie myli, szybko wracam na właściwe tory. Ale tutaj myli mi się bardzo, zwłaszcza w takich sytuacjach, gdy ktoś wie, że jestem obcokrajowcem i kręci głową tak, bym ja zrozumiała, czyli po "światowemu", nie po swojemu. Wtedy głupieję, przysięgam. Często zdarza mi się mówić, żeby ktoś do mnie tą głową nie kręcił tylko powiedział jasno "da" albo "ne".
      :)

      Usuń
  8. Hahahahaha poplakalam sie ze smiechu!

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! Uśmiałam się mocno :) Jestem Bułgarką, mieszkająca w Polsce już kilka lat, ale nigdy się nie zastanawiałam nad tym.. Super artykuł :) Pozdrawiam. Sonya

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Takie małe sprawy dnia codziennego, a jednak są inne, niż w Polsce :)

      Usuń
  10. Trafione oznaki zbulgarzenia... prawdziwe :-) ale Bułgarki ze mnie nie będzie... chociaż nic mnie już tu nie zdziwi haha. Luiza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha :)
      Nie daj się zbułgarzyć :)
      Tak, ja mam to samo nastawienie, że nic mnie tu już nie zaskoczy :D

      Usuń
    2. Lub na odwrót, lub Bułgaria nigdy mnie nie przestanie zaskakiwać :)

      Usuń
  11. Ha ha ha bomba:) jak ja bym tam przeżyła bez czarnej herbaty. ..Katarzyn mnie powalił:-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Uśmiałam się :) Z tym tapirowaniem to tak na poważnie? :D Wyobrażam sobie Ciebie z taką fryzurą :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Haha, ale się uśmiałam :) chyba najbardziej nad Katarzynem :D reszta wywołuje u mnie słodko-gorzki uśmiech bo niemal z wszystkimi punktami walczylam ma co dzien w Turcji :)) pkt 18 - w tureckim to samo. Ostatnio nawet z h. próbowaliśmy znaleźć w tym jakaś logikę ale na próżno...

    OdpowiedzUsuń
  14. Cały czas przekonuję się, że Bułgarzy z Rumunami mają bardzo dużo wspólnego, chociaż z obu źródeł słyszałam, że nie lubią być do siebie porównywani :)

    Poza punktami:
    1 (bo to kiwanie głową to typowo bułgarskie :-) ),
    4 (bo Rumuni maja swoja bułkę z serem i covriga),
    8, 11,13 (heraty nie się nie pija więc się nie proponuje, jak zażądasz herbaty, to znaczy że jesteś chora :-) ),
    14,15,19 (ale to dyskusyjne bo ja mam przykłady tylko z Bukaresztu)
    Wszystkie inne objawy (czyli ponad 50%) są też TYPOWO rumuńskie :))))

    Pozdrowienia!
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  15. ja pamiętam jak moj Bułgar powiedział, że jego mama robi sałatkę ziemniaczaną, ale się zdziwiłam jak zobaczyłam po prostu kartofle z cebulą hehe :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Artykuł pełen humoru , każdy kraj ma swoją kulturę, byłam kilkakrotnie w Bułgarii i podziwiam polki i polaków którzy tam zostają no ale cóż miłość przywiodła was tam , życzę powodzenia .

    OdpowiedzUsuń
  17. Tapirowanie wlosow i kawa mnie rozwalily :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej ,

    Wlasnie odkrylam Twoj blog. Jest bardzo fajny. Moj chlopak jest Bulgarem, w Bulgarii bylam wielokrotnie. Wszystkoo o czym piszesz absolutnie sie zgadza. Bede zagadac tu czesciej. Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja zawsze kochałem banice, pizze z kremwiszy ( koło końcowego przystanku 5 w Sofii tego koło muzeum ) i piwo Kamitza. 5 lat w Sofii od 1988. A zapomiaqłem o pałaczinkach w przejscu podziemnym przez uwczesny bulwar Lenina koło kina Moskwa ( około ulicy Gagarina ) Do dzisiaj uwazam się za Polaka i w 1/2 Bułgara

    OdpowiedzUsuń
  20. oj TAK :) Mam męża Bułgara. Mieszkam tu 6 lat. Na rok wróciliśmy do Polski, ale życie bez banicy i sirene jest nie do wytrzymania <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobrze, jako prawdziwa Bułgarka napiszę o co chodzi z tym "tapirowaniem". To tak na prawdę nie jest tapirowanie (a tu niespodzianka) a po prostu u fryzjerów nie wykonuje się tak zwanego cieniowania włosów. Jako że mamy bardziej gęste i mocne włosy bez cieniowania wyglądają po prostu nie naturalnie bujne.

    Ja od lat mieszkam w Polsce i aby mieć lokalną fryzurę u fryzjera zostawiam polowe włosów z ich gęstości- dopiero wtedy można ich szybko i bez dużo starań układać.

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony przez Was komentarz jest dla mnie bardzo cenny.
Bardzo serdecznie za niego dziękuję.