środa, 25 listopada 2015

O tym piątku 13-tego

To było w piątek, ten zdecydowanie jeden z najtragiczniejszych piątków 13-tego. 

Choć dla mnie ten wieczór był cudowny! Długo czekałam na umówioną randkę z mężem. Miał mnie zabrać do teatru. Zostawiliśmy dziecko na całą noc u babci i poszliśmy na spektakl. Nie byle jaki, gdyż na scenie pojawić się miała znana bułgarska aktorka Maja Beżanska. Mnie jednak zafascynowało drugie nazwisko - Piotr Krzemiński! Wygooglowałam pana Piotra w internecie, potwierdziło się moje przypuszczenie, że ów aktor ma polskie pochodzenie.

Komedia napisana przez małżeństwo - Dario Fo i Franka Rame. "Związek otwarty" (bg. "Отворена брачна двойка") to farsa, która sprawiła, że płakałam ze śmiechu. Po spektaklu odczekałam chwilę pod sceną  z nadzieją, że uda mi się porozmawiać z aktorem. Doczekałam się i odbyłam cudowną rozmowę z Piotrem Krzemińskim. Taki serdeczny, uśmiechnięty i miły człowiek! Polak, oczywiście że Polak, od dziecka mieszkający w Bułgarii.
Droga Polonio bułgarska! Polecam Wam gorąco ów spektakl! Miejcie oczy szeroko otwarte, wypatrujcie czy może w Waszym mieście będzie grana ta sztuka. Polecam, bo po prostu warto tak przyjemnie się zrelaksować.
Panie Piotrze - jeśli Pan to czyta, to ślę pozdrowienia i dziękuję za miłą rozmowę.


No właśnie.... Z teatru wyszłam z ogromnym uśmiechem na ustach. Wróciliśmy z mężem do domu, wypiliśmy po lampce wina, może dwie. Ten wieczór był tylko dla nas, nie włączaliśmy telewizji, odcięliśmy się od internetu i skupiliśmy się na sobie. Zasnęliśmy szczęśliwi i spokojni.
Rankiem chciałam się pochwalić, zachęcić, komentować i opowiadać o tym, jak wczoraj było cudownie! Zajrzałam do internetu, który wylał na mnie wiadro zimnej wody. Nie wierzyłam własnym oczom. Poczułam okropne wyrzuty sumienia, że podczas gdy ja zasnęłam z przekonaniem, że ten dzień był wspaniały, Paryżanie przeżywali straszną tragedię. Tej nocy nie współczułam, nie bałam się, nie przeżywałam, bo zwyczajnie nie wiedziałam o tym, co się dzieje.

W strasznych czasach przyszło nam żyć, okropnych.
Cieszmy się z małych, dobrych rzeczy, niech drobne radości nas skutecznie łudzą, że można żyć spokojnie i bezpiecznie.

10 komentarzy:

  1. Kasia do kina, Malwina do teatru - no nie coś trzeba z tym zrobić ;) Randki z mężem zawsze są fajne.

    Gdy dowiedziałam się o zamachu już prawie spałam. Wstrząsnęło mną, a rano było jeszcze gorzej. Zebrałam się do kupy i w obliczu tragedii pojechałam na spotkanie do Rzymu, bo żyć trzeba dalej. Świat zwariował!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, Ewka, no musisz się jakoś zorganizowac :)

      Mnie też zmrozilo, gdy w sobotę rano włączyłam tv... Poprzedni wieczór spedzilam wkurzając się na ludzi, którzy poodwolywali mi spotkania w sprawie najmu mieszkania, a tymczasem Paryzanie przezywali piekło.

      Usuń
  2. W teatrze nie bylam sto lat. Koniecznie musze nadrobic...
    Ja tez nie wiedzialam az do soboty.
    Swiat schodzi na psy...
    A jeszcze teraz Turcy nakrecaja juz i tak bardzo napieta sytuacje na swiecie... brzydko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mialas cudowny wieczór, az poczulam jego atmosferę. Kiedy takie się dzieją w okresie przedswiątecznym to dopiero jest magia. Super, ze zagadalas Piotra Krzemińskiego. Na Twoim miejscu zrobilabym to samo. Mialas prawo nie wiedzieć co się dzieje. Tak samo aktorzy. Oni pewnie byli skupieni na spektaklu a potem na swiętowaniu jego sukcesu lub zasluzonym odpoczynkiem. Poza Paryzem jak wiesz, mialy miejsce inne zamachy, o których wiele z nas nie wie. To prawda, swiat się robi straszny. Ja tez o tym nie wiedzialam. Dopiero mama zadzwonila do nas w nocy i nam to powiedziala.

    OdpowiedzUsuń
  4. Swiata nie zmienisz... codziennie cos sie dzieje... ciesz sie tym wspanialym wspomnieniem cudownego wieczoru- Waszym szczesciem!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja podobnie jak Ty byłam nie świadom dopiero na drugi dzień mąż mnie oświecił co się wydarzyło. I nie wiem dokąd zmierza ten świat i chyba nie chcę wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację, czasy nadchodzą straszne.
    Cieszę się, że randka Ci się udała.

    OdpowiedzUsuń
  7. O rany, ale fajnie! Już nie pamiętam, kiedy byliśmy z M. w teatrze. A kiedyś bardzo lubiliśmy... Boże, to pewnie było w innym życiu :)
    Co do Paryża- straszna tragedia. Czasy okropne, zatrważające. Żal mi nas, naszych dzieci...
    Nie miej wyrzutów sumienia Malwinko. Na świecie w każdej chwili coś złego się dzieje :( Najważniejsze to to, żebyśmy my tego zła nie czynili.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie pamiętam, kiedy byłam z mężem na randce...
    Faktycznie, żyjemy w okropnych czasach, aż się boję myśleć, co może jeszcze nastąpić...

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak jest bez przerwy - gdzie jedni śmieją się i weselą, inni płaczą i cierpią. Zamach w Paryżu to tylko jedno z wydarzeń tego dnia, które przyczyniło się do masowej śmierci. Każdego dnia ludzie się zabijają, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony przez Was komentarz jest dla mnie bardzo cenny.
Bardzo serdecznie za niego dziękuję.