poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rajskie jabłko


Co to jest?
Kto zna ten owoc? Wyobraźcie sobie, że ja jeszcze parę lat temu nie miałam o nim bladego pojęcia. Przez tę nieświadomość wiele straciłam, bo od kiedy go poznałam, nie mogę przejść obok niego obojętnie. Przepadam za nim, przysięgam! Gdyby ktoś postawił przede mną nawet 2 kg tego owocu, zjadłabym go w mig, nie myśląc o konsekwencjach. Jest dla mnie niebem w gębie, rajem w ustach i nie przesadzę, jeśli powiem, że najlepszym naturalnym produktem, jaki kiedykolwiek miałam możliwość jeść. Taaaaaak... chyba już dosyć dosadnie wypowiedziałam się na temat mojej miłości do tego owocu i mam nadzieję, że choć trochę uda mi się Was do niej przekonać.

Owoc ten w Polsce znany jest pod nazwą hurma, lub też owoc kaki. Bułgarzy jednak zdecydowanie piękniej go nazywają. Sami powiedzcie, że hurma brzmi byle jak, a z kolei wyraz kaki jest tak bliski angielskiemu kaka, że skojarzenia mogą być straszne. Bułgarzy natomiast nazywają ten owoc райска ябълка, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza rajskie jabłko. I ja się tej metaforycznej nazwie wcale nie dziwię, bo smak ów wart jest grzechu. Ale dość już o moich owocowych zboczeniach.

Polski Internet nie mówi nam nic o hurmie. Nic, co by mogło przekonać ludzi do niej i otworzyć ludziom oczy. Świadczy to tylko o tym, że naprawdę owoc ten jest w Polsce mało znany, a już na pewno jest niedoceniany.

Jak działa?
To ja Wam powiem kilka informacji o tym, jak hurma człowiekowi dobrze robi. (Ups! Miało już być bez takich!)

- to witaminowa bomba, bogata w witaminy A, C, P, E i witaminy z grupy E, 

- to minerałowa bomba! Zawiera potas, magnez, jod, żelazo, fosfor, mangan,

- i fruktozę i glukozę zawiera w dużej ilości, więc ten fakt też ma przekonać do jej smaku. Słodzizna z niej!

- wartości odżywcze hurmy: 100 g to 127 kal., 0,8 g białka, 0,4  g tłuszczu i 33,5 węglowodanów,

- leczy choroby dziąseł,

- sok z rajskiego jabłka pomaga z leczeniu przeziębienia i kaszlu,

- wspomaga leczenie anemii, chorób tarczycy i przewodu pokarmowego,

- 80-90% cukrów zawartych w hurmie to fruktoza, w związku z czym jest ona bezpieczna i zdrowa dla diabetyków,

- jest łatwa w przetwarzaniu, poza konsumpcją surowego owocu, nadaje się też na syrop, marmoladę, dżem.



Gdzie występuje?
Jedynym minusem hurmy jest jej dostępność. W Bułgarii uprawia się ją na południu kraju (Bogu dzięki! Mam ją pod nosem!) i dostać ją można jedynie w zimnych miesiącach. Listopad i grudzień to idealny czas. Szkoda! Straszna szkoda, bo rok cały muszę na nią czekać znów.
Ponoć hurma pochodzi z Chin, a jej uprawą, oprócz Bułgarii i krajów południowoeuropejskich, zajmują się również Korea, Japonia i Indonezja.
A w Polsce? Nie łudzę się, że w polskim klimacie drzewo hurmy dałoby owoce, ale ciekawa jestem, czy w okresie zimowym można ją gdziekolwiek kupić. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?


Jak jeść hurmę?
Gdy pytałam parę lat temu męża, który właśnie mi przedstawiał hurmę, co to jest, powiedział, że to jest jeden bardzo niedobry owoc, ale sama powinnam ocenić jego smak. Był pewny, że nie będzie mi smakował. Owszem, nasze początki z hurmą nie były smaczne. Dlaczego? A no dlatego, że mój Bułgar pojęcia nie miał, jak się to je!
Okazało się, że owoc musi przede wszystkim być bardzo miękki. Wtedy skórka zmieni kolor z pomarańczowego, na lekko czerwonkawy. Zazwyczaj sprzedaje się owoce, które nie są jeszcze gotowe do konsumpcji. To znaczy nie są zupełnie surowe, ale żeby miały ten niepowtarzalny smak, muszą swoje odleżeć, zmięknąć i dojrzeć. I ja się tak właśnie katuję w listopadzie. Kupuję całe mnóstwo hurmy, zostawiam w kuchni i przechodzę koło niej 100 razy dziennie sprawdzając, czy już zmiękła i jest gotowa do jedzenia. Czasem oczekiwanie trwa nawet 2 tygodnie. W grudniu już jest większa szansa, że dostaniemy owoce wyleżane, gotowe do jedzenia.
Owoc należy przekroić na pół i wyjadać miąższ łyżeczką.
Moje drugie podejście do hurmy było już tym właściwym i od tamtej pory powstało między nami uczucie. Serio, serio, nie przesadzam. Kocham!

Poniższe zdjęcie przedstawia hurmę gotową w połowie. Prawa strona jest twardsza i miąższ przylepi się do podniebienia! A lewa strona - no to jest ten właśnie RAJ!

                                 


24 komentarze:

  1. O jejku, nie mialam przyjemnosci zjesc tego owocu w Polsce lub Irlandii, ale przeszukam internet I moze beda go miec w Portugalii :) az mi slinka poleciala...z checia bym zjadla takie rajskie jabluszko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooommmm.. nie wiem, nie wiem... Jeśli nie wybieracie się w zimie do Portugalii, to możliwe jest, że nie bedziesz miala okazji go skosztowac. To raczej zimowy owoc :) Ale może uda Ci się go znaleźć w Irlandii :)

      Usuń
  2. Jadlam we Wloszech i powiem Ci, ze wcale mi nie smakuja:). Jakies takie rozlazle sa, ale to tylko moja opinia, bo maz sie obzeral.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, gusta są różne. Ja za nim oszalałam :) Ale fakt, rozlazłe są...

      Usuń
    2. Mnie podobnie jak Sabine konstystencja nie przekonuje.

      Usuń
  3. A do czego można porównać smak??

    W PL w Biedronkach widziałam, muszę kupić na spróbowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jeszcze nie próbowałaś, to mam nadzieje, ze sie kusisz po tej mojej rekomendacji :) Nie wiem do czego porownac ich smak,bo dla mnie są absolutnie niepowtarzalne! :)

      Usuń
  4. Jadłam moja mama się tym zajad zresztą Lulci też smakuje, a mnie nie powaliło dla mnie ten smak jest podobny do melona, którego nie znoszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Nie każdemu musi smakować. Mnie mąż ostrzegał, że sa niedobre :) Fajnie, ze dziecku smakują

      Usuń
  5. Pierwsze słyszę i widzę ! :D To znaczy widziałam jak byłam w Chinach i nie wiedziałam co to jest, a jak się nie wie jak i z czym to lepiej nie ryzykować ;) Bardzo mi zrobiłaś smaka, chyba będę wypatrywać jej w moich Bio sklepach - tam to sprzedają takie warzywa i owoce, że nawet nie wiem jak po polsku nazwać ^^
    Fajnie, że wróciłaś! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię Ci się :) ....
      Na tak odległym kontynencie ja chyba też bałabym się eksperymentować.
      Mam nadzieję, że Ci będą smakować, jeśli uda Ci się je kupić w Twoich Bio sklepach :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Znamy ten owoc :) w Turcji też nazywany jest rajskim jabłkiem, ale jakoś nie skradł mojego serca i dzięki Tobie chyba wiem już dlaczego. Otóż teściowa podawała mi zawsze ten owoc w pierwszej fazie rozkładu... Poza tym w Turcji skórkę obiera się nożem co oczywiście nie jest łatwe gdy jabłko jest miekkie. Takie przygnite i do tego zmasakrowane jabłko strasznie mnie odrzucalo. Muszę kupić twarde i sama je sobie przypilnuje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo,taki widok może odrzucić, bo wtedy takie miękkie jabłko jest rozlazłe i przebrzydłe. Jedzenie łyżeczką estetycznie go ratuje, do i może do smaku się przekonasz :)

      Usuń
  7. Mamma mia! Dziękuję za oświecenie :) Widziałam i u mnie w sklepie wiele razy, ale przeszłam obojetnie bo myślałam, że to jakies takie dziwne pomidory :))))
    Szczęśliwego Nowego Roku Malwinko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hhaha, no ja też tak kiedyś myślałam :)
      Szczęśliwego Nowego Roku i dla Ciebie :)

      Usuń
  8. Przyznaję się, że nie znałam aż do dziś :) Jeśli kiedyś będę miała okazję, kupię na pewno :-) A póki co, mogę Ci tylko zazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, ze udało mi się Cię zaskoczyć :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Kaki widuję u nas w Biedronce, ale jakoś nie miałam jeszcze przyjemności. Dzięki Tobie to zmienię. A rajskie jabłko to kojarzy mi się z zupełnie innym owocem, który jadłam w dzieciństwie. Drzewko rosło w naszym parku, miało takie malutkie jabłuszka, pyszne były. W ogóle nie smakowały jak jabłko, ale... nigdzie ich od tamtej pory nie widziałam. Może to był tylko sen :)
    Ściskam Malwinko i dobrego roku Wam życzę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kaki widziałam w Polsce w sklepach, ale mnie nie zainteresował. Po Twoim poście kupiłam będąc na zakupach. Wybrałam czerwony, dojrzały, miękki. Rzeczywiście - pyszny. Będę kupować :)
    Pomelo też mnie nie interesowało do chwili, gdy koleżanka mnie poczęstowała. Wsiąkłam, jem całą zimę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlaczego ja tego postu nie przeczytałam wcześniej... W którymś supermarkecie był ten owoc w promocji... :/ Teraz będę pamiętać. Przekonałaś mnie do jego kupna :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten owoc jest przepyszny! Kupiłam go w ubiegłym roku z ciekawości, ale też nie wiedziałam, jak go jeść. Był niedojrzały. Teraz kupiłam taki jak trzeba :) Wspaniały! Na warszawskim bazarze nazywa się SHARON i kosztuje 3,50 - 4.00 zł za sztukę.
    Pozdrawiam
    Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam od dawien dawna kaki z Wloch, gdzie sprzedaja sie wlasnie pod taka nazwa. Na ulicznych straganach w Rzymie sa zawsze b dojrzale, gotowe do jedzenia. Ludzie kupuja je podczas lunchu, albo spacerow po ulicach. Nadgryza sie miekka skorke i wysysa miazsz, jak z np. z miekkiego agrestu czy b dojrzalej sliwki. W domu, oczywiscie je sie za pomoca lyzeczki. Niezwykle slodkie, b. soczyste, przepyszne. W USA te owoce nazywaja sie persimmon http://en.wikipedia.org/wiki/Persimmon Sa dosc popularne w sklepach, leza na polkach wsrod egzotycznych gruszek lub jablek-sliwek azjatyckich, gwiezdnych owocow itp. http://en.wikipedia.org/wiki/Carambola

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam od dawien dawna kaki z Wloch, gdzie sprzedaja sie wlasnie pod taka nazwa. Na ulicznych straganach w Rzymie sa zawsze b dojrzale, gotowe do jedzenia. Ludzie kupuja je podczas lunchu, albo spacerow po ulicach. Nadgryza sie miekka skorke i wysysa miazsz, jak z np. z miekkiego agrestu czy b dojrzalej sliwki. W domu, oczywiscie je sie za pomoca lyzeczki. Niezwykle slodkie, b. soczyste, przepyszne. W USA te owoce nazywaja sie persimmon http://en.wikipedia.org/wiki/Persimmon Sa dosc popularne w sklepach, leza na polkach wsrod egzotycznych gruszek lub jablek-sliwek azjatyckich, gwiezdnych owocow itp. http://en.wikipedia.org/wiki/Carambola

    OdpowiedzUsuń
  15. Próbowałam, cenię i jadam czasami, ALE muszę się przyznać, że choć dobry to mnie nie oczarował i znam już tego powód. Zawsze jem ten taki niedojrzały. Następnym razem uzbroję się w cierpliwość :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony przez Was komentarz jest dla mnie bardzo cenny.
Bardzo serdecznie za niego dziękuję.