Wszystkiego nie słyszałam, bo na moje nieszczęście w cerkwi tuż obok mnie siedział znajomy, który prawił dziecinne żarty i nie był w stanie trzymać ust zamkniętych przez 30 minut.
Nie widziałam, nie słyszałam, a już na pewno nie rozumiałam wszystkiego. Chociażby - tańca kurczaka!
Ale postaram się w skrócie i na tyle, na ile pojmuję, opowiedzieć Wam o tradycjach związanych z zaślubinami. Prawdopodobnie nie opiszę wszystkiego, gdyż zwyczajnie nie wszystko w tym temacie wiem.
Zdobywanie Pani Młodej
Na początek powiem rzecz bardzo ciekawą. Pani Młoda po bułgarsku to... BUŁKA! Tak, dla mnie też kiedyś było to bardzo zabawne, zwłaszcza gdy i ja wzięłam ślub w Bułgarii i ludzie zwracali się do mnie przez jakiś czas określeniem pieczywa. Teraz już się pogodziłam z tym, ze bułka to młoda żona.
Cała impreza zaczyna się w domu bułki. Aby mogła spokojnie udać się do urzędu na ślub, musi ją najpierw kawaler zdobyć. I tu zaczyna się całą najciekawsza zabawa, której - holender jasny! - nie byłam świadkiem!
Młody kawaler idzie do domu ukochanej, ale tuż przed nim czeka go niespodzianka. Przed drzwiami wejściowymi rozłożony jest stolik, przy którym siedzą świadkowie młodych, tzw. kumostwo. Kum i kuma popijają sobie kawkę, rozmawiają o pogodzie i za nic nie chcą przepuścić młodego do bułki. Dopiero, gdy dostaną nagrodę, mogą zdjąć "bramę" i puścić młodego dalej.
Ale na niego czeka następna przeszkoda. Puka do drzwi i mówi, że chcę wziąć dziewczynę za żonę, ale spotyka go odmowa ze strony rodziców. Ten zaś nie daje za wygraną i - uwaga! - wyważa drzwi, żeby, mimo sprzeciwu jej rodziców, wejść do domu ukochanej.
Gdy młody wtargnie już do domu, spotyka w nim swoją narzeczoną gotową do wyjścia, ale... bosą! Bosa do ślubu nie pójdzie, więc pan młody musi znaleźć jej obuwie. Szuka, szuka po całym domu,a gdy je w końcu znajdzie okazuje się, że buty są... za duże! Bułka nie może do ślubu iść w dużych butach. Najlepiej, by pan młody włożył coś do środka, żeby bucik z nóżki nie zleciał. A co takiego? Oczywiście - pieniądze!

Jak już buty pasują, młodzi wychodzą razem z domu, a tuż przed nim czekają goście i wszyscy razem tańczą horo - bułgarski taniec narodowy.
W bułgarskim kościele prawosławnym niemożliwe jest zawarcie ślubu konkordatowego, zatem najpierw ludzie zawierają małżeństwo prawnie, a dopiero później ślubują sobie w świątyni.
Gdy młodzi podpisują dokumenty, nagle wszyscy na sali krzyczą "Bij go!", ""Bij ją" a nowożeńcy w tym czasie próbują na siebie nadepnąć. Ten, kto pierwszy nadepnie na współmałżonka, będzie dominował w małżeństwie.

Po wyjściu z urzędu wszyscy tańczą horo.
Jestem katoliczką i ślub cerkiewny był dla mnie bardzo interesujący. Niewiele wiem o obrzędach prawosławnych i nie potrafię właściwie ich opisać. Zauważyłam jedynie, że pop zakłada młodym złote korony na głowę. Ci trzymają w rękach zapalone świece. Pop bierze ich obrączki i kręci je przed nimi naprzemiennie. Jedzą po kawałku pity, piją wino, pop kręci im tymi koronami nad głową, a na koniec wszyscy chodzą wokół stołu.
Uprzedzam złośliwe komentarze, które mogą się pojawić. Ja w tym momencie nie szydzę, nie wyśmiewam się, w żadnym wypadku sobie z niczego tu nie kpię. Zwyczajnie przekazuję informację o tym, co widziałam, a czego, niestety, nie rozumiem. Nie rozumiem, bo nie wychowałam się w tej kulturze i ja też wciąż ją poznaję. A gdy spytałam męża, czemu tak robią, a czemu tak, stwierdził, że i on nie wie, a ja jestem zbyt dociekliwa...
W urzędzie stanu cywilnego
W bułgarskim kościele prawosławnym niemożliwe jest zawarcie ślubu konkordatowego, zatem najpierw ludzie zawierają małżeństwo prawnie, a dopiero później ślubują sobie w świątyni.
Gdy młodzi podpisują dokumenty, nagle wszyscy na sali krzyczą "Bij go!", ""Bij ją" a nowożeńcy w tym czasie próbują na siebie nadepnąć. Ten, kto pierwszy nadepnie na współmałżonka, będzie dominował w małżeństwie.
Po wyjściu z urzędu wszyscy tańczą horo.
W cerkwi
Jestem katoliczką i ślub cerkiewny był dla mnie bardzo interesujący. Niewiele wiem o obrzędach prawosławnych i nie potrafię właściwie ich opisać. Zauważyłam jedynie, że pop zakłada młodym złote korony na głowę. Ci trzymają w rękach zapalone świece. Pop bierze ich obrączki i kręci je przed nimi naprzemiennie. Jedzą po kawałku pity, piją wino, pop kręci im tymi koronami nad głową, a na koniec wszyscy chodzą wokół stołu.
Uprzedzam złośliwe komentarze, które mogą się pojawić. Ja w tym momencie nie szydzę, nie wyśmiewam się, w żadnym wypadku sobie z niczego tu nie kpię. Zwyczajnie przekazuję informację o tym, co widziałam, a czego, niestety, nie rozumiem. Nie rozumiem, bo nie wychowałam się w tej kulturze i ja też wciąż ją poznaję. A gdy spytałam męża, czemu tak robią, a czemu tak, stwierdził, że i on nie wie, a ja jestem zbyt dociekliwa...
W domu weselnym

Pani Młoda rzuca wiankiem, a Pan Młody krawatem. Pannę i kawalera, którzy je złapią, nowożeńcy muszą odwiedzić po 40 dniach od ślubu i wykupić swoje rzeczy. Też jestem ciekawa, czym i jak to robią.
Oczywiście na weselu pojawiają się ludowe tańce, które uważam za coś wspaniałego! Bułgarskie horo to wspaniałe widowisko, a na weselu dochodzą jeszcze inne tańce, greckie na przykład. Wspaniałe widowisko!
Chciałabym bardzo jeszcze raz, jeszcze niejeden raz bawić się na bułgarskim weselu, bo dla mnie, jako dla obcokrajowca, jest to podwójna radość. Mąż ma wielu przyjaciół, ale póki co żaden nie śpieszy się do żeniaczki. Pożyjemy, zobaczymy....
![]() |
| Drugi plan mnie rozbraja :) Ta pani miała cały czas taką minę. |

