środa, 13 lipca 2016

Jak dodac nastolatkom pewnosci siebie



     Co zrobić, gdy Twojemu dziecku brakuje pewności siebie? Jak pomóc dziecku, które jest wyśmiewane? Jak pokonać trudności w nawiązywaniu znajomości? Co może zrobić matka w sytuacji, gdy rówieśnicy jej dziecka wciąż mu dokuczają? Jakiś czas temu w internecie udzieliłam kilku rad na powyższy problem, a że moje wskazówki spotkały się z dużym aplauzem, postanowiłam podzielić się nimi z Wami.
         Wyobraź sobie 11-letnią dziewczynkę, która wraca ze szkoły ze łzami w oczach. Dziewczynka kilka razy zmieniała szkołę, ma problemy z adaptacją, z nawiązywaniem kontaktów. Nie czuje się dobrze wśród rówieśników, większość z nich się z niej wyśmiewa, a każdy dzień spędzony z nimi zdaje się być dla niej prawdziwą męczarnią. Nazwę dziewczynkę Anią i skieruję do jej mamy kilka rad, jak pomóc sobie i 11-letniej Ani w nabraniu pewności siebie.





Twoje dziecko tworzy swoją historię, tworzy siebie.


     Przede wszystkim wszelkie zmiany to proces i nie ma co oczekiwać, że coś się trwale zmieni z dnia na dzień. 
     Czy należy informować nauczycieli ze szkoły, nawet jeśli dziecko wyraźnie sobie tego nie życzy? Powiadomiłabym wychowawcę natychmiast, jeśli miałabym 100 % gwarancji, że to wystarczy, że zadziała i że od tej rozmowy wszystko się zmieni jak ręką odjął. Prawdopodobnie tak nie będzie, córka prosiła, by tego nie robić i w żadnym wypadku nie rób tego za jej plecami. Ufa ci, ma z Tobą dobry kontakt, nie rób jej na przekór, nie trać w jej oczach, nie rozczaruj. Jeśli jednak ocenisz, że ze względów bezpieczeństwa warto dać nauczycielom sygnał, zrób to, ale koniecznie powiedz córce, o swoich zamiarach, nie działaj za jej plecami. Powiedz dziecku, że jesteś przejęta tą sytuacją, że troszczysz się o jej zdrowie i życie i z racji tego, że nie ma cię tam przy niej, chcesz przynajmniej mieć tam kogoś, kto miałby oko na sytuację. Skonsultuj z wychowawcą, jakie działania zamierza podjąć, by rozwiązać problem gnębienia dziecka.
      Jest jeszcze coś, co możesz zrobić. Daj jej wędkę, nie rybę. Zrób co w Twojej mocy, może to nie będzie wiele, ale może wystarczy i możliwe jest, że kiedyś właśnie za to Ania Ci podziękuje... I pamiętaj zanim cokolwiek zaczniesz - NIE WSZYSTKO ZALEŻY OD CIEBIE. Jej osobowość, charakter, dzieciństwo, działania, doświadczenia - wszystko to tworzy jednego, unikalnego, niepowtarzalnego człowieka, który ŻYJE S W O J E ŻYCIE. Pamiętaj o tym dla własnego komfortu psychicznego. 
      Dam Ci  kilka pomysłów, jak podbudować troszkę Anię. Dziewczynka musi zacząć od siebie, musi podnieść swoją samoocenę i poczucie własnej wartości. Jeśli będzie przekonana o tym, że jest silna, poradzi sobie z każdymi i z każdą sytuacją.

                                           Pokaż dziecku, że jest wyjątkowe

Przygotuj się do rozmowy z Anią. Daj jej małe karteczki. Niech wypisze na nich cechy swoich znajomych, które uważa za super! Co w nich podziwia, co jej imponuje, co robi na niej ogromne wrażenie. (Gosia jest wygadana, Ola jest przebojowa, Zuzia robi salto itp.) Daj jej dużo czasu, niech pisze na jednej karteczce jedną rzecz, na drugiej drugą. Ona jest zakompleksiona, więc tych karteczek podziwiających innych może być bardzo dużo. Kiedy skończy, wtedy Ty pokażesz jej MNÓSTWO karteczek o wyjątkowości Ani, rozumiesz? Całe mnóstwo! To miałam na myśli, gdy mówiłam, byś się przygotowała do tej rozmowy. Zrobisz te karteczki wcześniej. Na jednej karteczce po jednej pozytywnej cesze osobowości, wyglądu, coś pozytywnego. Nie będziesz miała problemu z ich napisaniem, bo to w końcu Twoje dziecko, więc łatwo znajdziesz jej plusy i znasz ją na wylot. Kiedy ją zasypiesz tymi karteczkami, wiesz co się stanie? - W jej głowie zacznie kiełkować proces. Ania zacznie myśleć, że nie jest gorsza, że jest wyjątkowa, że ona to w ogóle jest wspaniała! Oto klucz do zdobywania umiejętności - znasz z pewnością tę sentencję "Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam. Poprzez tę karteczkową zabawę Ania zobaczy na własne oczy, że jest wartościowym człowiekiem. I to ćwiczenie podziała dobrze też na Ciebie, bo pomoże Ci dostrzec jej wyjątkowość, wyciągnąć z niej najwspanialsze cechy. I wiesz co? Ania prawdopodobnie będzie to pamiętać do końca życia.




                                                        Pielęgnuj proces

Druga rzecz. Oglądałaś film "Służące"? Tam jest taka piękna scena, jak niania powtarza małej dziewczynce słowa "Jesteś mądra, jesteś dobra, jesteś ważna". Wspaniałe słowa, musisz jej to powtarzać. To nic, że zaczerpnięte z filmu, ważne, że szczere, bo przecież dla Ciebie Twoje dziecko jest mądre, jest dobre, jest najważniejsze. Po raz pierwszy powiesz jej to na koniec tej karteczkowej zabawy, a później już będziesz jej powtarzać bardzo często! Przed ważnym dniem, lub zwyczajnym dniem w szkole, zanim wyjdzie z domu. Przytulisz i powiesz to zdanie, które od razu przywoła myśl tych karteczek i jej przypomni, że ona jest super dziewczynką!


zrodlo

Kontrola nad sobą

       Trzecia rzecz. Ćwicz z nią ciało, aby przechytrzyć umysł. To umysł wysyła sygnały do ciała i ono reaguje. Prawdopodobnie niepewne siebie dziecko jest spięte, ma pochyloną głowę i spuszczony wzrok... Z pewnością chciałabyś, aby w sytuacji, gdy ktoś się wyśmiewa z Ani, ona rzuciła ciętą ripostę, powaliła wszystkich na kolana i zatkała im usta tak, by nigdy więcej nie pośmieli mówić do niej w ten sposób. Ale żeby do tego doszło, Ania musi najpierw znaleźć w sobie na to siłę. Musi zwalczyć stres. Niech Ania postara się zrobić psychice na przekór. Niech ciało wysyła sygnał psychice, choć to takie nielogiczne, ale może zadziałać. Jak?
       Od dziś Ania będzie podnosić głowę, gdy poczuje się niekomfortowo z dziećmi, które się z niech śmieją. Będzie jej przykro, ale niech trzyma głowę wysoko i oddycha głęboko. To może pomóc jej być silną. Z pewnością nie zadziała od razu, ale pamiętaj - zmiany to proces, powolny, niestety. Nie na darmo mówi się we wszystkich językach świata "Głowa do góry". Przypominaj Ani bardzo często, by nie spuszczała głowy w dół, możesz z nią ćwiczyć w domu kontrolę nad swoim ciałem. Wiesz, co może się stać? Sytuacja w szkole być może będzie się powtarzać, Ania będzie trzymać głowę wysoko, będzie oddychać głęboko. Raz, drugi, trzeci nie zapłacze, gdy poczuje się urażona, któregoś razu nie będzie ofiarą, znajdzie odwagę, wypracuje w sobie siłę, by zmienić swoje życie.
Głowa do góry! - tylko tyle i aż tyle.




Życie jest trudne, po prostu! I dla małych i dla dużych. Trzeba sobie jakoś w nim radzić.


  

2 komentarze:

  1. Malwina, to moja historia. Sama byłam zakąpleksionym, nieśmiałym i płaczącym z byle powodu dzieckiem. Rówieśnicy dokuczali i prześladowali a ja nie umiałam ripostować. Jakakolwiek nowa szkoła czy kolonia wszędzie było to samo. Rodzice interweniowali u nauczycieli, ale jeszcze nie wiedzieli, że można pomóc inaczej przez budowanie pewności siebie. Często słyszałam tekst, że jestem winna, bo jestem słaba i dostawałam przykład o stadzie kur dziobiących ranną kurę za jej słabość. Wiem, że to znaczyło, że mam być silna ale te słowa nie były wzmacniające. Jednak żadne interwencje w szkole nie pomogą jeśli dziecko nie zbuduje w sobie pewności siebie. W połowie liceum udało mi się już ją zbudować, że dali mi spokój a nawet...zaczeli się kolegować, włączać do grupy i zapraszać na imprezy na równi z innymi. Może nie byłam mistrzynią riposty, do tej pory nie jestem ale przynajmniej nauczyłam się zaczepki ignorować lub nie brać do siebie.
    Myślę, że pomogła mi w tym aktywność fizyczna. Wcześniej byłam ciapą z wfu co dostarczało innym powody do śmiechu. Stwierdziłam, że chcę to zmienić odkrywając, że na to mam wpływ tylko ja a nie inni. Wystarczy, że będę systematyczna i wytrwam. Zaczęłam regularnie chodzić na siłownię, biegać, pływać. Nagle pokochałam nielubiany wcześniej sport. Aż poprawiła mi się sylwetka, sprawność, stopnie z wfu oczyeiście i pewnie tym samym...mowa ciała. Wyćwiczona poruszałam się zgrabniej, pewniej siebie, z podniesioną głową. Za tym poszła pewność siebie. Bo jak dobrze się czujesz w swoim ciele to także duchowo. Siła fizyczna buduje siłę psychiczną. Koledzy i koleżanki a nawet nauczyciele dostrzegli zmianę i nabrali szacunku. Teraz z tymi co kiedyś dokuczali o ile mam z nimi kontakt, żyję i rozmawiam normalnie. Jeśli ktoś pyta się mnie o największy sukces życiowy to jest nim właśnie to. Pozdrawiam i na moim przykładzie polecam zainteresować dziecko aktywnością fizyczną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo madry , piekny wpis.

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony przez Was komentarz jest dla mnie bardzo cenny.
Bardzo serdecznie za niego dziękuję.