Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Językowy zawrót głowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Językowy zawrót głowy. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 28 września 2015
Jak nauczyłam się mówić po bułgarsku?
Odkąd zaczęłam pracę w Bułgarii, podczas opowiadania przyjaciołom na czym polega moja praca i czym dokładnie się zajmuję, zdarza mi się słyszeć pytanie - "Ale to wszystko po bułgarsku???"
Tak, w pracy rozmawiam, piszę, dyskutuję i nawet czasami myślę wyłącznie po bułgarsku. Uważam mój bułgarski za dobry, choć do bezbłędnego posługiwania się nim brakuje mi jeszcze trochę. Znaczy to, że wciąż robię gramatyczne błędy, co osobiście bardzo mnie złości, a o utracie akcentu mogę jeszcze pomarzyć przez wiele lat. Mimo to rozumiem się bardzo dobrze z koleżankami z pracy oraz z dziećmi. Do tej pory nie zdarzyła się ani jedna sytuacja, w której miałabym powiedzieć: "Chwila, moment, stop, powtórz proszę, bo nie zrozumiałam". Rozumiem jakieś 99,8 % tego, co się do mnie mówi, natomiast jeśli chodzi o mój zasób słownictwa, to tu już nie pochwalę się tak wysokimi procentami. Posługuję się dosyć prostym językiem i stale się uczę. Mimo że znam bułgarski, to chcę, by był on jeszcze lepszy. Często więc zapisuję nowe słówka, nową frazeologię i zwyczajnie się ich uczę.
Pracuję od miesiąca i już zauważyłam, jak dużo nowych słówek nauczyłam się przez ten czas. No i piszę i czytam też znacznie szybciej, niż miesiąc temu.
Dobra, koniec tego chwalenia się! Teraz opowiem konkretnie, jak do tego doszłam:
* SŁOWNIK - Kiedy zakochałam się w moim Bułgarze, było jasne, że muszę się z tym człowiekiem jakoś porozumiewać. Zaznaczę tylko, że my nigdy nie rozmawialiśmy po angielsku. Od samego początku ja mówiłam po polsku, a on po bułgarsku. Przy każdej naszej wymianie zdań był śmiech po pachy, a jak nie mogliśmy się zrozumieć, to machaliśmy ręką na słowa i mówiliśmy "Dobra, dobra, skończ już do mnie mówić w dziwnym języku i choć się całować".
Do dziś dnia uważam, że to było najlepsze rozwiązanie, by nie wprowadzać angielskiego. W ten sposób naturalne było dla nas uczenie się i nie odkładaliśmy uczenia "na kiedyś", czy też na "wieczne nigdy", jak to się często w takich przypadkach zdarza. Trudno jest zrezygnować z używania języka, w którym dwoje ludzi się dogaduje, więc gdy się używa języka trzeciego, to automatycznie minimalizuje się swój rozwój w posługiwaniu się "naszych" języków.
Już na samym początku naszych relacji kupiłam sobie "Słownik polsko-bułgarski" Sabiny Radewej. Mimo, że słownik ten jest dosyć stary (rok wydania 1961), to po dziś dzień z niego korzystam. Jestem z niego bardzo zadowolona, bo oprócz słownictwa zawiera też frazeologię.
* PODRĘCZNIK - Sabina Radewa "Govorite li bulgarski? Zwięzły kurs języka bułgarskiego"
Oczywiście na samym początku musiałam przed wszystkim poznać cyrylicę. Bez tego żaden słownik nie pomoże, jeśli nie będziesz mógł przeczytać tych hieroglifów - jak to w tamtych czasach nazywałam bułgarski alfabet. Nigdy nie uczyłam się rosyjskiego i żeby móc cokolwiek uczyć się dalej, musiałam najpierw ogarnąć czytanie. Podręcznik, o którym wspominam, bardzo mi pomógł. Pewnego dnia po prostu siadłam i w jeden dzień nauczyłam się cyrylicy.
Książka zawiera również lekcje tematyczne, w których wyjaśnione są zasady gramatyczne. Również bardzo polecam.
* INTERNET - Bardzo dużo uczyłam się ze strony livemocha.com
Było to kilka lat temu i właściwie nie wiem, jakie dziś warunki tam panują, ale wtedy nauczyłam się baaaaaardzo dużo.
Na stronce można nauczyć się za darmo dowolnego języka. Zapisałam się na darmowy kurs bułgarskiego dla początkujących.
Nauka polegała na następujących etapach:
- poznawaniu słownictwa,
- sprawdzaniu, ile zapamiętałeś z lekcji
- pisaniu tekstu (piszesz tekst na dany temat i wysyłasz go do innych zalogowanych użytkowników - tu Bułgarów, którzy Twój tekst poprawiają i wskazują Ci błędy, oceniają go)
- mówieniu (nagrywasz się podczas czytania tekstu po bułgarsku i znowu ktoś Ci oceni jak sobie radzisz)
Oczywiście Ty również możesz oceniać postępy obcokrajowców w uczeniu się polskiego.
Livemocha pomogła mi bardzo dużo.
Zapraszam również na bloga mojej koleżanki Mariji, która uczy bułgarskiego na stronie http://bulgarski-albanski.blogspot.bg/ . Marysia wyjaśnia wiele zasad związanych z gramatyką i słownictwem.
* ŻYCIE - sytuacje życiowe, które zmuszają do używania języka zostawiłam na ostatnim miejscu, choć niejeden człowiek powie, że aby nauczyć się języka obcego, wystarczy pójść między ludzi i języka używać.
Ja jako filolog powiem, że na początku to nie wystarczy. Według mnie nie da się ominąć takich spraw jak - siadam, biorę książkę, zeszyt, słownik, kolorowe długopisy i uczę się, piszę, powtarzam, sprawdzam.
Dopiero dziś, kiedy mój poziom bułgarskiego jest już dobry, mogę powiedzieć, że "życie", używanie języka w realu UCZY. Tak, dzisiaj używanie języka mnie uczy, bo tak jak mówiłam na samym początku, codziennie ulepszam mój bułgarski i poszerzam słownictwo.
Kiedy zdecydowaliśmy z mężem, że będę rodzić w Bułgarii, wzięłam słownik i zeszyt i wypisałam sobie wszystkie słówka związane z ciążą - łożysko, pępowina, macica, itd, itp. Siadłam i się ich nauczyłam, aby móc swobodnie ich używać podczas wizyt kontrolnych u lekarza i podczas pobytu w szpitalu.
Kiedy zachorowałam na raka, zrobiłam to samo. Siadłam i wypisałam wszystkie słówka, które mogłyby mi się przydać - przerzuty, chemioterapia, kroplówka itp, itd.
Nigdy w żadnym szpitalu nie towarzyszył mi żaden tłumacz, więc musiałam radzić sobie sama.
I - nie powiem - słownictwo medyczne mam nieźle opanowane :D
Bez uczenia się nie dałabym rady. Jestem o tym przekonana... Nie wystarczy po prostu być w danym kraju, by nauczyć się języka.
Mam nadzieję, że mój wpis okaże się pomocny dla kogoś, kto zaczyna uczyć się bułgarskiego i nie wie jak się za to zabrać.
Być może należałoby jeszcze z mojej strony polecić jakąś aplikację, ale ja uczyłam się za czasów, gdy jeszcze nie było czegoś takiego ;)
Sama więc jestem zwyczajnie ciekawa, czy ktoś poleci mi jakąś aplikację do przetestowania? Chciałabym mieć o tym jakieś pojęcie...
Wszystkim, którzy uczą się bułgarskiego życzę powodzenia!
piątek, 11 lipca 2014
Imieniny
Zacznę od najważniejszego - moja córka ma dziś imieniny!
Gdy powiedziałam dziś rano mężowi, że według polskiego kalendarza imienin Kalina ma dziś swoje święto, okazało się to dla niego rzeczą niebywałą i co najmniej dziwną. Jak to? A jakie święto dzisiaj jest? Kalindzień?
Gdy powiedziałam mu, że w Polsce każdego dnia ktoś obchodzi imieniny, było to dla niego nie do pojęcia. Dziś to on mówi mi "Ale wy w Polsce macie dziwnie. Co kraj, to obyczaj."
Słów kilka o bułgarskich imionach i imieninach.
1. Nadawanie imion noworodkom to sprawa - chyba nie przesadzę - jedna z najważniejszych w rodzinie bułgarskiej. Kiedy byłam w ciąży, trochę mnie dziwiło, że teściowa ani razu nie zapytała, jakie imię planujemy dać dziecku. W szpitalu przekonałam się, dlaczego z jej ust nie padło takie pytanie. Otóż bardzo często jest tak, że młoda mama gdy urodzi dziecko, wówczas z dumą oznajmia bliskim, że dziecko ma imię po babci, czyli po jej lub męża matce (lub po dziadku, rozumie się. W zależności od płci dziecka). Młodą babcię rozpiera duma, że dziecko jest, jak to mówią, "krysteno na baba". Nie zawsze młodzi rodzice czekają do ostatniej chwili z oznajmieniem światu imienia dziecka, ale zdarza się to często. Moje dziecko nie jest "krysteno" na swoją babcię i dla niektórych (czyt. dla teściowej) jest to równe z tragedią narodową i hańbą i klątwą. Istny koniec świata. Ale mniejsza o to...
2. Gdy dziecko jest krysteno na babcię lub dziadka, przyjmuję pełną formę jego imienia, lub imię pochodne, zbliżone bardzo do właściwej formy imienia babci/dziadka. Przykładowo gdy babcia to Weselina, dziecko może nazywać się Waselina, Wesela, Wanesa.
Jeśli nie jest podobne do właściwego imienia, to niech chociaż pierwszą literkę ma tę samą.
Moja teściowa to Nedialka. Kalina zatem nie ma z jej imieniem nic wspólnego. Jej imię nie jest ani takie samo, ani pochodne od "Nedialki", ani nawet pierwsza litera nie jest taka sama. Wstyd, hańba, tragedia!
3. Babcia (/dziadek), na którą krysteno jest dziecko, ma wobec dziecka umowne, nazwijmy je - obowiązki. Z radością musi się pochwalić tym faktem wszystkim znajomym i przyjaciołom. Powinna się nim zajmować, stale pomagać młodym rodzicom i hojnie obdarzać dziecko prezentami. Później, gdy dziecko idzie do pierwszej klasy, to babcia/dziadek powinna zadbać o jego pełną wyprawkę do szkoły, dbając o to, by wszystko cudownie się prezentowało i było z najwyższej półki. Podobnych okazji jest wiele.
Nie będę pisać, z jakich powodów nie utrzymujemy bułgarskiej tradycji i Kalina nie dostała imienia po babci. Wspomnę jednak o kilki sytuacjach, jakie się zdarzają w bułgarskich rodzinach.
Przypadek pierwszy:
Matka ma dwóch dorosłych synów. Pierwszemu rodzi się córka, która dostaje imię po babci. Super! Prawidłowo. Babcię rozpiera duma a dziecko będzie miało z babcią cudownie! Drugiemu synowie także rodzi się córka, ale nie może mieć gorzej, więc dostaje to samo imię, co swoja kuzynka. Sprawiedliwie? Sprawiedliwie.
Czy fajnie? Co ja o tym myślę, zostawię dla siebie...
Przypadek drugi:
Pamiętam, że pisali o tym w gazetach, gdy leżałam na oddziale położniczym i wszystkie młode mamy komentowały ten przykład.
Młode małżeństwo mieszka z teściami, rodzicami męża. Spodziewają się córki. Dziewczyna jeszcze w ciąży oznajmia przyszłej babci, że córeczka będzie na nią krystena i będzie miała na imię Dafina, tak jak babcia. Dafina Starsza oszalała z radości i rozpędziła się w zakupach. Sfinansowała łóżeczko, fotelik samochodowy, wózek, remont pokoju a dziecku kupiła złotą bransoletkę z imieniem "Dafina". Tuż po porodzie młoda mama się rozmyśliła i stwierdziła, że jednak podoba jej się imię Aleksia i takie imię da swojej córce. Dafina wpadła w szał. Pozbyła młodej rodziny fotelika, wózka, łóżeczka i dachu nad głową... Tak obrazić Dafiny nie wolno!
Ale to przypadek ekstremalny. Niech nikt nie pomyśli, że jest na porządku dziennym.
Przypadek trzeci, z mojego podwórka:
Młode bułgarskie małżeństwo pracuje za granicą, w Anglii. Mieszkają tam na stałe, mają już 5-letniego syna, który jest krysten na swojego dziadka. Niedawno urodziła im się córeczka, która dostała imię po babci. Mimo, że babcia jest daleko, Bułgarzy chcę utrzymywać tradycję rodzinną. Po pewnym czasie rodzice stwierdzają, że nie są w stanie poradzić sobie z dwójką dzieci, a mama chce wrócić do pracy. Oddają zatem roczną córeczkę babci na jakiś czas, powiedzmy że na rok. Kobieta jakżeby miała odmówić? Przecież dziecko jest na nią krysteno. Ma obowiązek się nim zająć, pomóc. Schorowana kobieta wychowuje zatem małą Donikę tak, jak umie. Mała, półtoraroczna Donika nie jest już wcale taka mała, bo karmiona niezliczoną ilością czekolady, koziego mleka, chrupkami i Bóg jeden wie, czym jeszcze, wyrosła na, przepraszam bardzo, troszkę przerośnięte dziecko. Kładzie się spać o północy i może robić absolutnie wszystko, co tylko chce.
Przypadek czwarty:
Młode małżeństwo do ostatniej chwili nie ujawnia rodzinie imienia swojego dziecka. Niespodziewanie dziecko rodzi się wcześniej, niż powinno.Na samym początku ósmego miesiąca ciąży. Matka leży zrozpaczona w szpitalu, ojciec jest przerażony i zmartwiony, a najbliższy czas pokaże, czy dziecko w ogóle przeżyje. Babcia dowiaduje się, że dziecko nie ma po niej imienia, że nawet nie ma wspólnej pierwszej literki! Krzyczy zatem, zrozpaczona i jakże ośmieszona, biadoli i narzeka. Jak mogliście to zrobić, przecież ja jeszcze żyję! Żyję, więc powinno to dziecko mieć po mnie imię! Wstydzi się i do prawdy nie wie, jak uniesie taką hańbę, jak przyzna się przed koleżankami, że dziecko ma zupełnie inne imię.
A czy jakieś znaczenie ma zaistniała, trudna dla rodziców sytuacja? Nie. Nie ma. Bo są rzeczy ważne i ważniejsze przecież.
Być może nie powinnam sugerować, co myślę nadawaniu imion w Bułgarii. Powinnam ugryźć się w język i okazać więcej szacunku dla tradycji, która przecież dla każdego narodu jest bardzo ważna i z którą się nie dyskutuje. Może gdybym urodziła się Bułgarką, widziałabym tu same plusy i chwaliła ten "system". Ale nikt nie obierze mi tej przyjemności wyboru imienia swojemu dziecku i nikt mi nie narzuci imienia dla niego. Żadna tradycja mi tego nie zrobi, sorry.
4. Antroponimia bułgarskich imion nie oscyluje wyłącznie przy nadawaniu imion po dziadkach. Imiona nadaje się również po świętych, męczennikach, bliskich, imiona związane ze światem przyrody, kwiatami, drzewami, roślinami. Nowoczesne, rzadkie, oryginalne, modne i nowe imiona również się pojawiają, ale niewiele jest tu wyszukanych imion. Ma to związek ze wspomnianą przeze mnie tradycją, która jest na prawdę bardzo silna. Stąd spotkać można wiele osób każdego pokolenia o imieniu na przykład Marian, Stefan, Bożidar, Stanisław czy Władimir. W Polsce te imiona od jakiegoś czasu przeżywają renesans, ale był taki czas, kiedy ich unikano. Wśród osób z mojego rocznika niewielu znam Marianów, czy Władków. W sumie - żadnego. W Bułgarii takie imiona nikogo nie dziwią.
5. Większość imienin bułgarskich przypadają corocznie w jeden i ten sam dzień, ale są też imieniny ruchome związane z kalendarzem świąt prawosławnych. Jednakże - żeby były imieniny, musi być jakieś święto! Nie ma tak, że każdego dnia komuś przypadają imieniny.
6. Imieniny to okazja do świętowania. Do imenika przychodzą spodziewani lub niespodziewani goście i impreza trwa na całego.
Ciekawostki:
* Dzięki poniższej uwadze Lilly małe sprostowanie. Imieniny Sylwestra - 31.grudnia, a 1. stycznia to imieniny Mieczysława! Przepraszam za gafę.
- 1. stycznia to w Polsce imieniny Sylwestra, w Bułgarii zaś dzień ten to Wasiliowden. Świętuje wtedy (weseli się, pasowałoby nawet powiedzieć) każdy Wasil, Weselin, Wyłczo, Wasko, Weselina, Waska, Wasilena..... [ *EDIT]
- Niedziela Palmowa to chrześcijańskie święto związane z kwiatami. Świętują wtedy wszyscy, których imię pochodzi od kwiatów i roślin, zatem m. in. Kalina, Lila, Iva, Roza, Malina, Magnolia, Żasmina, Cwetelina....
Jak łatwo można wywnioskować, moja córka obchodzi bułgarskie imieniny w Niedzielę Palmową, a polskie 11. lipca.
Szczęściara!
- Mój mąż nosi imię bardzo popularne w Bułgarii - Hristo. Imieniny obchodzi zawsze 25. grudnia. Tak, tak, w Boże Narodzenie, w dzień narodzin Chrystusa. Polskim odpowiednikiem tego imienia jest imię Krzysztof. Początkowo myślałam, że w związku z tym, że imieniny obchodzi on w Boże Narodzenie, jego imię to Chrystus. Tłumaczyłam sobie nawet to tak, ze przecież w wielu krajach nadaje się dzieciom imię Jezusa Chrystusa, co u nas w Polsce z przyczyn kulturowych się nie zdarza. Ale w krajach hiszpańskojęzycznych występują Hesus czy Jesus. Myślałam, że mój Hristo, to taki Chrystus! Okazuje się jednak, że imię to oznacza noszącego w sobie Chrystusa.
- Niedziela Palmowa to chrześcijańskie święto związane z kwiatami. Świętują wtedy wszyscy, których imię pochodzi od kwiatów i roślin, zatem m. in. Kalina, Lila, Iva, Roza, Malina, Magnolia, Żasmina, Cwetelina....
Jak łatwo można wywnioskować, moja córka obchodzi bułgarskie imieniny w Niedzielę Palmową, a polskie 11. lipca.
Szczęściara!
- Mój mąż nosi imię bardzo popularne w Bułgarii - Hristo. Imieniny obchodzi zawsze 25. grudnia. Tak, tak, w Boże Narodzenie, w dzień narodzin Chrystusa. Polskim odpowiednikiem tego imienia jest imię Krzysztof. Początkowo myślałam, że w związku z tym, że imieniny obchodzi on w Boże Narodzenie, jego imię to Chrystus. Tłumaczyłam sobie nawet to tak, ze przecież w wielu krajach nadaje się dzieciom imię Jezusa Chrystusa, co u nas w Polsce z przyczyn kulturowych się nie zdarza. Ale w krajach hiszpańskojęzycznych występują Hesus czy Jesus. Myślałam, że mój Hristo, to taki Chrystus! Okazuje się jednak, że imię to oznacza noszącego w sobie Chrystusa.
niedziela, 15 czerwca 2014
Na zakupach w mięsnym
Dziś krótka anegdotka językowa.
Gdy byliśmy w Polsce na zakupach w hipermarkecie, zatrzymaliśmy się na stoisku mięsnym. Mojemu mężowi odebrało tam mowę.
Po bułgarsku każdy rodzaj mięsa nazywany jest określeniem zwierzaka, z jakiego pochodzi. Tym samym w polskim języku przykładowo mięso ze świni, to wieprzowina, po bułgarsku zaś swinsko meso.
I analogicznie:
jagnięcina - agneszko meso (agne to jagnię)
mięso z indyka - pueszko meso (puek to indyk)
mięso z kurczaka - pileszko meso (pile to kurczak)
cielęcina - teleszko meso (tele to ciele)
Hristo zatrzymał się przy lodówce z mięsem i oczom swoim nie wierzył. Czytał kilka razy i był pod wrażeniem. Pytam, co go tak ciekawi.
A on na to:
- Malwina, to wy macie w Polsce zebersko mięso! I zobacz, jakie tanie! 15,90 zł za kilogram! Bierzemy!
Śmiałam się, jak szalona. Ktoś nad z nie postawił kropeczki i w ten sposób zamiast żeberek powstało zeberko w cenie 15,90/kg, co dla mojego Bułgara było jednoznaczne z mięsem z zebry!
Uwielbiam takie sytuacje.
Ale następnym razem gdy opowiem językową anegdotkę, pośmieję się sama z siebie. Żeby nie było, że mi językowe wtopy się nie zdarzają.
Gdy byliśmy w Polsce na zakupach w hipermarkecie, zatrzymaliśmy się na stoisku mięsnym. Mojemu mężowi odebrało tam mowę.
Po bułgarsku każdy rodzaj mięsa nazywany jest określeniem zwierzaka, z jakiego pochodzi. Tym samym w polskim języku przykładowo mięso ze świni, to wieprzowina, po bułgarsku zaś swinsko meso.
I analogicznie:
jagnięcina - agneszko meso (agne to jagnię)
mięso z indyka - pueszko meso (puek to indyk)
mięso z kurczaka - pileszko meso (pile to kurczak)
cielęcina - teleszko meso (tele to ciele)
Hristo zatrzymał się przy lodówce z mięsem i oczom swoim nie wierzył. Czytał kilka razy i był pod wrażeniem. Pytam, co go tak ciekawi.
A on na to:
- Malwina, to wy macie w Polsce zebersko mięso! I zobacz, jakie tanie! 15,90 zł za kilogram! Bierzemy!
Śmiałam się, jak szalona. Ktoś nad z nie postawił kropeczki i w ten sposób zamiast żeberek powstało zeberko w cenie 15,90/kg, co dla mojego Bułgara było jednoznaczne z mięsem z zebry!
Uwielbiam takie sytuacje.
Ale następnym razem gdy opowiem językową anegdotkę, pośmieję się sama z siebie. Żeby nie było, że mi językowe wtopy się nie zdarzają.
piątek, 21 lutego 2014
Przestań krzyczeć!
![]() |
Zimą lubimy grać w gry planszowe. Niejeden długi wieczór spędzamy przy Eurobiznesie.
Któregoś razu Hristo miał dobrą passę. Byłam zła, że ciągle wygrywał. Tym razem chciałam wygrać za wszelką cenę. Zagroziłam mu:
- No to teraz zobaczysz! Leżysz i kwiczysz!
Zawsze wiem, gdy czegoś nie rozumie. Popatrzył na mnie dziwnie. Nie był do końca pewny, czy dobrze słyszy. Coś mu się chyba przesłyszało... Co to on będzie robił, gdy będzie tak obalony leżał?....
Minęło kilka tygodni i już dawno zapomnieliśmy o tym frazeologizmie. O coś się posprzeczaliśmy i musiałam wyładować złość.
- Malwinka, ale dlaczego ty na mnie tak KWICZYSZ??? - Zapytał.
Złość mi przeszła jak ręką odjął :D
sobota, 11 stycznia 2014
Język bułgarski
Bardzo często gdy któryś z moich polskich znajomych słyszy, jak rozmawiamy z Hristo po bułgarsku, mówi nam wtedy, że ten język jest bardzo podobny do rosyjskiego. A mi wówczas na myśl przychodzi ten demotywator i utwierdzam się, że jest wielu ludzi, którzy tak o bułgarskim języku myśli.
![]() |
| stąd pochodzi zdjęcie |
A ja przypominam sobie wykłady z językoznawstwa i odpowiadam, że owszem, jest podobny, bo to również język słowiański, jak rosyjski, czy też polski. Ale zalicza się on do grupy języków południowosłowiańskich, w związku z tym jest bardziej podobny do serbskiego, macedońskiego, chorwackiego i słoweńskiego, niż do rosyjskiego.
Zwykle mówię do Hristo po polsku, bo chcę, żeby on znał polski, ale z bułgarskim nie mam większych problemów. Choć uczę się go cały czas. Są takie słowa, które tworzą bardzo zabawne sytuacje w naszym życiu. Oto kilka z nich:
- Kiedyś w Krakowie jedliśmy obwarzanki i Hristo poznał nowe słówko. Nie używał go wieki i całkiem niedawno wrócił ze sklepu i mówi - Coś ci kupiłem. Pytam się, co to jest, a on na to - Jak to co? Obrażonek. Z radością zjadłam obrażonka.
- Gdy urodziła się Kalina, moja teściowa pewnego razu wchodzi do nas do pokoju i mówi - Malwina, mam dla Kaliny ładną żiletkę. Przeraziłam się i powiedziałam jej, że nie wiem, co ona zamierza tą żyletką robić mojemu dziecku, ale jej na to nie pozwalam. Okazało się, że żiletka to piękny rozpinany sweterek.
- Wstydzę się po bułgarsku to sram. Dawno temu, gdy rozmawialiśmy przez skypa, a Hristo nie poznał jeszcze mojej rodziny, moja mama stanęła przed kamerą, chcąc go zobaczyć. Mówię Hristo, moja mama na ciebie patrzy, a on na to O nie, Malwinka, ja sram! Mina mojej mamy - bezcenna.
Podobnych sytuacji jest wiele i jeszcze kiedyś Wam o tym opowiem.
A tym, którzy uczą się bułgarskiego, lub chcieliby się go pouczyć, polecam gorąco tego bloga, bo jego właścicielka jest świetną nauczycielką.
A tym, którzy uczą się bułgarskiego, lub chcieliby się go pouczyć, polecam gorąco tego bloga, bo jego właścicielka jest świetną nauczycielką.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


