Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mezek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mezek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 czerwca 2015

Smutek z Plotkarą Polki odwiedzają - Bułgaria



Przyjechali do mnie niezwykli goście. Ich odwiedzin oczekiwałam od bardzo dawna, ale nie sposób się dziwić, że ich podróż zajmuje dużo czasu. W końcu zanim odwiedzili mnie w Swilengradzie, zdążyli także odwiedzić Rzym, Perugię, Genuę, Dolinę Aosty, Mediolan, Vicenzę. Z Włoch wyruszyli do Słowenii, stamtąd na Cypr, a później do Turcji. Ale to dopiero początek ich wielkiej podróży. Przed nimi jeszcze pozostała część Europy, Afryka, Azja, Australia i obie Ameryki.
Dlaczego dwie szydełkowe lalki zwiedzają świat? Jest to akcja Klubu Polki na Obczyźnie dedykowana panu Zbigniewowi Stanisławskiemu, wspaniałemu animatorowi i rysownikowi. Pragnie on stworzyć film "Planeta Wyobraźni", którego głównymi bohaterami są moi goście - wiecznie przygnębiony i zaspany misiek o imieniu Smutek oraz jego przyjaciółka - roztrzepana i gadatliwa mucha Plotkara. Więcej o całej akcji dowiecie się klikając TUTAJ.

JEŚLI MACIE OCHOTĘ ŚLEDZIĆ PODRÓŻ SMUTKA I PLOTKARY, KONIECZNIE POLUBCIE ICH NA FACEBOOK'U I BĄDŹCIE NA BIEŻĄCO! - Fanpage Smutka i Plotkary

A oto relacja z pobytu w Bułgarii.

Bułgaria przywitała ich pochmurnym niebem.

Starałam się bardzo ugościć ich miło i serdecznie. W związku z tym poczęstowałam ich rakijką i sałatką - jak to w każdym szanującym się bułgarskim domu należałoby zrobić. Wierzyłam, że przy stole poznamy się lepiej, ale moi towarzysze po wypiciu rakiji zachowywali się co najmniej dziwnie... Plotkarze coś się chyba pomyliło, a Smutek padł jak długi....


Następnego ranka postanowiłam trochę wspomóc ich marne samopoczucie, a jak wiadomo, na kaca dobry jest ruch! Poćwiczyli więc trochę pilates z taką jedną, co to zawsze się wygina w pobliskim parku. 


Po czym stwierdzili, że zanim ruszą na zwiedzanie okolicy, muszą się zaprzyjaźnić z lwem. Lew przecież jest symbolem Bułgarii, stanowiącym główny element bułgarskiego herbu. Główka pracuje! Już oni dobrze wiedzą, koło kogo się zakręcić, żeby w Bułgarii było miło.


Dowiedzieli się nawet, że Bułgaria słynie z niezwykłych wykopalisk. To w Bułgarii znaleźć można skarby sprzed nawet 2 000 lat! 

Nie patrz Plotkaro! I tak Ci nie kupię tego naszyjnika.
W przerwie obiadowej postanowili kupić baniczkę, nie bardzo mogli się zdecydować, którą wybrać.


Pospacerowali trochę ulicami Swilengradu...


i wyruszyli poza miasto. Choć zdawać by się mogło, że nawet cofnęli się w czasie! Oto oczom im ukazały się dziwne fortece, starożytne mury...


i zagrody....


Taka gościna im się podobała! Zostali należycie potraktowani! Czuwali przy nich prawdziwi rycerze. Z jednym takim to nawet się zaprzyjaźnili.


Jak na niezwykłych gości z zagranicy przystało, usiedli na honorowym miejscu!

Who's the boss???

Spoczęli na królewskim łożu.



A później karocą udali się na dalsze zwiedzanie.



Oprócz smacznego jedzenia, pamiętnych trunków, powiewu przeszłości i historii Bałkany to także niezwykła przyroda. Pokazałam zatem Smutkowi i Plotkarze szczyt "Szeinowec" , z którego rozpościera się niezwykły widok.
Oto rzut okiem na bułgarskie pasmo górskie Rodopy Wschodnie...




Wystarczy tylko spojrzeć troszkę w przeciwną stronę, by spoglądać już na krajobraz Grecji. 

Witaj Grecjo! Szkoda, że nie ma Cię na naszej mapie podróży, ale super, że chociaż troszkę możemy na Ciebie spojrzeć. Smutek i Plotkara pozdrawiają Polki w Grecji!
Ponoć w Rodopach urodził się Orfeusz.


Smutek i Plotkara posmyrali go po stópkach - tak pieszczotliwie :D


Ostatnim przystankiem naszego zwiedzania były dziwne klocki w centrum miasta. Godne zainteresowania, nie sposób było je pominąć, ale....


ale że moi goście nie za bardzo wiedzieli, co właściwie artysta miał na myśli, a  że bardzo nie chcieli wyjść na dziwaków, co to nie rozumieją sztuki współczesnej, postanowili dostosować się do sytuacji i postarali się o jakiś super-hiper-modern szpagat!


Jest mi bardzo miło, że mogłam wziąć udział w tym projekcie i gościć tych przesympatycznych pluszaków u siebie. Życzę im szerokiej drogi i mam nadzieję wkrótce zobaczyć, jak im się będzie zwiedzało Skandynawię.

piątek, 29 sierpnia 2014

Mezek



Dziś będzie regionalnie!

Zaledwie 10 km od naszego miejsca zamieszkania znajduje się maleńka wieś. Maleńka, bo liczy sobie około 200 mieszkańców.

Turystów przyciągają tutaj dwie rzeczy.

* Pierwszą z nich jest tracki grobowiec pochodzący z IV w.p.n.e. 


                                                     

                                                       

Na grobowiec składa się korytarz, gdzie na gablotach ściennych podziwiać można skarby - różnego rodzaju cenne przedmioty znalezione podczas wykopalisk archeologicznych.

W Mezeku co jakiś czas bywają archeolodzy, gdyż stale znaleźć można tam szczątki ludzkie z okresu starożytności i średniowiecza, jak również przedmioty związane z kulturą i życiem zamieszkujących tu przed setkami lat Trakami

               

                   

                

                  

Na końcu korytarza znajduje się tracki grób strzeżony przez tajemniczą kobiecą postać.

                               

Zwiedzający zostawiają tu zawsze drobniaki na szczęście.



Chodnik, który prowadzi do grobowca od niedawna jest upiększony w nowoczesny sposób - pięknym i pomysłowym street art'em, nawiązującym do starożytności.
Oto kilka rysunków:

- Dziurawy asfalt, a w dole pogrzeb Traka.


- wizerunek jednego z najcenniejszych skarbów znalezionych tutaj - bardzo realistyczna figurka dzika wykonana z brązu.


- pozdrawiam Marysię :)


- Orfeusz, który urodził się w tutejszych górach - Rodopach.



* Jak wspomniałam, w Mezeku są dwa miejsca do zwiedzania. Kilka kilometrów dzieli tracki grobowiec od bizantyjskiej twierdzy zwanej Neutzikon.

   


Twierdza pochodzi z okresu Starożytności i ma zachowane ściany oraz wieże. Dziś obszar ten funkcjonuje jak niewielkie interaktywne muzeum na otwartej przestrzeni. Można wejść do karocy, postrzelać do tarczy, czy zasiąść na tronie.












(I można też zerwać świeżutkie migdały prosto z drzewa!) :D


Można też zagrać w szachy.



Na końcu można usiąść na wielkim betonowym wojennym bunkrze z lat 40. XX w. i robić to, co w takich miejscach jak to, zrobić wypada - zadumać się o zamierzchłych czasach.



Na koniec jedna z refleksji... Kubusia Puchatka :)


"Yesterday is history,

Tomorrow is a mistery,

But today is a gift.

That's why we call it the present."