Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsca. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 września 2016

Złatograd



         Złatograd to malownicze miasteczko położone w południowej Bułgarii. W starej części miasta zachowało się około 100 renesansowych zabytków, które prezentują przepiękną architekturę i stanowią zabytki bułgarskiej kultury. W 2001 roku został tu odkryty pierwszy w Bułgarii prywatny kompleks historyczno-etnograficzny, który pokazuje, jak Złatograd wyglądał 100 lat temu. Cały kompeks obejmuje etnograficzne muzea, sklepy z pamiątkami wykonanymi ręcznie przez rzemieślników, zajazdy i tawerny, które oferują napoje i posiłki przygotowane według oryginalnych bułgarskich receptur. 












    W kawiarni "Stare Miasto" można napić się kawy przygotowanej na gorącym pisaku. Kawiarnia powstała w w 1823 r. i do dziś kawę serwuje się poprzez prezentację specjalnego rytuału na obrotowych filiżankach - zobaczycie to na poniższym filmiku.











        We wnętrzach starych budynków mieszkalnych i przemysłowych można zobaczyć jak kiedyś się żyło w Złatogradzie.




        Patrząc na poniższe zdjęcie żałuję, że nie widziałam tego wcześniej, kiedy moje dziecko było niemowlakiem. Spójrzcie - czy to nie jest genialne?! Kołyska zawieszona nad łóżkiem ze specjalnym sznurkiem, aby można było spokojnie pokołysać dziecko nie zrywając się przy tym ze snu. Takiego komfortu nie zapewnią nam dzisiaj chyba żadne współczesne cuda techniki.




          W tutejszych tawernach najeść się można do syta za naprawdę (i o dziwo!) niewielkie pieniądze. Warto zamówić regionalne przysmaki, których nie sposób dostać w żadnej innej części Bułgarii.




Kaczamak 



     Gorąco zachęcam Was do zwiedzania całej Bułgarii, a jeśli kiedyś będziecie w Rodopach, zajrzyjcie do Złatogradu!

środa, 29 lipca 2015

Nesebyr

Widziałam wreszcie Morze Czarne. Widziałam, kąpałam się, opalałam i pokochałam to wybrzeże.
Jeszcze rok temu mówiłam, że nigdy nie byłam w Bułgarii nad morzem. W tym roku pojechaliśmy do Nesebyru bardzo spontanicznie. Mąż miał urlop, wieczorem padła decyzja, że jedziemy, rankiem wyjechaliśmy. I już tego ranka okazało się, że organizm daje nam jasno znać, że to nie jest idealny moment na plażowanie. Dojechaliśmy na miejsce. Miałam przy sobie termometr, bo kilka dni wcześniej walczyłam z przeziębieniem. Mąż zmierzył temperaturę i okazało się, że miał 38 stopni gorączki... Mnie dopadło następnego dnia.
O dalszych naszych chorobowych doświadczeniach ostatniego czasu nie będę wspominać. Niestety jednak pobyt w tym przepięknym bułgarskim miasteczku już zawsze będzie dla mnie owiany wspomnieniem choroby. Ciało chciało odpoczywać, dusza chciała korzystać z lata.

Zanim pokażę zdjęcia z pobytu, coś jeszcze chcę podkreślić. Nesebyr jest przepiękny! Urok tego miasteczka jest niesamowity, o czym z dumnie świadczy fakt, że zabytki Starego Miasta są wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO.

I..... tanio! Przyjechaliśmy tak na wariata i w miasteczku pełnym turystów, w środku lata bardzo szybko znaleźliśmy nocleg. Właściwie nocleg znalazł nas. Wystarczy jedyni troszeczkę oddalić się od centrum, przejść się uliczkami na osiedlu z blokami. Pod każdym blokiem znajdzie się sympatyczna pani, która czeka na takich spontanicznych turystów. Kwatery prywatne są w Nesebyr śmiesznie tanie i już wcale, ale to wcale nie dziwię się, że Bułgaria przyciąga tłumy urlopowiczów. Koszt jednej nocy za jedną osobę wynosił 10 lv, to jakieś 22 zł. Oczywiście w takim pokoju nie ma co wyczekiwać plazmy na całą ścianę, klimatyzacji i wanny z hydromasażem, ale warunki mieszkania były dobre. Czysto, schludnie, przyjemnie, miło.

No dobra, koniec gadania...
Oto kilka wakacyjnych wspomnień.






















wtorek, 30 czerwca 2015

Smutek z Plotkarą Polki odwiedzają - Bułgaria



Przyjechali do mnie niezwykli goście. Ich odwiedzin oczekiwałam od bardzo dawna, ale nie sposób się dziwić, że ich podróż zajmuje dużo czasu. W końcu zanim odwiedzili mnie w Swilengradzie, zdążyli także odwiedzić Rzym, Perugię, Genuę, Dolinę Aosty, Mediolan, Vicenzę. Z Włoch wyruszyli do Słowenii, stamtąd na Cypr, a później do Turcji. Ale to dopiero początek ich wielkiej podróży. Przed nimi jeszcze pozostała część Europy, Afryka, Azja, Australia i obie Ameryki.
Dlaczego dwie szydełkowe lalki zwiedzają świat? Jest to akcja Klubu Polki na Obczyźnie dedykowana panu Zbigniewowi Stanisławskiemu, wspaniałemu animatorowi i rysownikowi. Pragnie on stworzyć film "Planeta Wyobraźni", którego głównymi bohaterami są moi goście - wiecznie przygnębiony i zaspany misiek o imieniu Smutek oraz jego przyjaciółka - roztrzepana i gadatliwa mucha Plotkara. Więcej o całej akcji dowiecie się klikając TUTAJ.

JEŚLI MACIE OCHOTĘ ŚLEDZIĆ PODRÓŻ SMUTKA I PLOTKARY, KONIECZNIE POLUBCIE ICH NA FACEBOOK'U I BĄDŹCIE NA BIEŻĄCO! - Fanpage Smutka i Plotkary

A oto relacja z pobytu w Bułgarii.

Bułgaria przywitała ich pochmurnym niebem.

Starałam się bardzo ugościć ich miło i serdecznie. W związku z tym poczęstowałam ich rakijką i sałatką - jak to w każdym szanującym się bułgarskim domu należałoby zrobić. Wierzyłam, że przy stole poznamy się lepiej, ale moi towarzysze po wypiciu rakiji zachowywali się co najmniej dziwnie... Plotkarze coś się chyba pomyliło, a Smutek padł jak długi....


Następnego ranka postanowiłam trochę wspomóc ich marne samopoczucie, a jak wiadomo, na kaca dobry jest ruch! Poćwiczyli więc trochę pilates z taką jedną, co to zawsze się wygina w pobliskim parku. 


Po czym stwierdzili, że zanim ruszą na zwiedzanie okolicy, muszą się zaprzyjaźnić z lwem. Lew przecież jest symbolem Bułgarii, stanowiącym główny element bułgarskiego herbu. Główka pracuje! Już oni dobrze wiedzą, koło kogo się zakręcić, żeby w Bułgarii było miło.


Dowiedzieli się nawet, że Bułgaria słynie z niezwykłych wykopalisk. To w Bułgarii znaleźć można skarby sprzed nawet 2 000 lat! 

Nie patrz Plotkaro! I tak Ci nie kupię tego naszyjnika.
W przerwie obiadowej postanowili kupić baniczkę, nie bardzo mogli się zdecydować, którą wybrać.


Pospacerowali trochę ulicami Swilengradu...


i wyruszyli poza miasto. Choć zdawać by się mogło, że nawet cofnęli się w czasie! Oto oczom im ukazały się dziwne fortece, starożytne mury...


i zagrody....


Taka gościna im się podobała! Zostali należycie potraktowani! Czuwali przy nich prawdziwi rycerze. Z jednym takim to nawet się zaprzyjaźnili.


Jak na niezwykłych gości z zagranicy przystało, usiedli na honorowym miejscu!

Who's the boss???

Spoczęli na królewskim łożu.



A później karocą udali się na dalsze zwiedzanie.



Oprócz smacznego jedzenia, pamiętnych trunków, powiewu przeszłości i historii Bałkany to także niezwykła przyroda. Pokazałam zatem Smutkowi i Plotkarze szczyt "Szeinowec" , z którego rozpościera się niezwykły widok.
Oto rzut okiem na bułgarskie pasmo górskie Rodopy Wschodnie...




Wystarczy tylko spojrzeć troszkę w przeciwną stronę, by spoglądać już na krajobraz Grecji. 

Witaj Grecjo! Szkoda, że nie ma Cię na naszej mapie podróży, ale super, że chociaż troszkę możemy na Ciebie spojrzeć. Smutek i Plotkara pozdrawiają Polki w Grecji!
Ponoć w Rodopach urodził się Orfeusz.


Smutek i Plotkara posmyrali go po stópkach - tak pieszczotliwie :D


Ostatnim przystankiem naszego zwiedzania były dziwne klocki w centrum miasta. Godne zainteresowania, nie sposób było je pominąć, ale....


ale że moi goście nie za bardzo wiedzieli, co właściwie artysta miał na myśli, a  że bardzo nie chcieli wyjść na dziwaków, co to nie rozumieją sztuki współczesnej, postanowili dostosować się do sytuacji i postarali się o jakiś super-hiper-modern szpagat!


Jest mi bardzo miło, że mogłam wziąć udział w tym projekcie i gościć tych przesympatycznych pluszaków u siebie. Życzę im szerokiej drogi i mam nadzieję wkrótce zobaczyć, jak im się będzie zwiedzało Skandynawię.