Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryba. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 grudnia 2015

7 spraw, które nie pozwalają mi zapomnieć o tym, że Święta Bożego Narodzenia spędzam w Bułgarii.

Poniższy post napisałam w związku ze współpracą z Klubem Polki na Obczyźnie. Jest on częścią Klubowego Kalendarza Adwentowego, gdzie każdego dnia Adwentu Polki rozsiane w różnych częścią świata piszą o Bożym Narodzeniu. Zapraszam do śledzenia naszego kalendarza, otwierania kolejnych "okienek" i do komentowania.
Dziś, 7. grudnia otwieracie okienko na bułgarskie Boże Narodzenie i na moją subiektywną refleksję.




*******************************************************************************************************************************

To już moje trzecie Boże Narodzenie w Bułgarii. Staram się z całych sił dbać o polskie tradycje świąteczne. Mama wysyła mi z Polski Opłatek, którym dzielę się z mężem, bo bez Opłatka nie wyobrażam sobie świąt! W Wigilię mam 12 potraw na stole, lepię pierogi i śpiewam polskie kolędy. Zasiadamy do wigilijnego stołu wraz z pierwszą gwiazdką na niebie, zmuszam męża do jedzenia pierogów-niespodzianek (z niespodziewanymi monetami na szczęście), a pod obrus wkładam siano. Ale geografii nie da się oszukać. Jest kilka takich spraw w okresie przedświątecznym oraz podczas Świąt, które nie pozwalają mi zapomnieć o tym, że takich polskich świąt jak w Polsce nie ma w żadnej innej części świata.

1) W Bułgarii świat nie oszalał na punkcie Świąt. Nie widzę tu świątecznie udekorowanych budynków jeszcze w listopadzie, nie atakują mnie świąteczne dekoracje i stoiska z choinkami, ozdobami, bałwankami. Wczoraj byliśmy na wielkim bazarku w Dimitrovgradzie, gdzie znajduje się może ze 100 stoisk z ubraniami i .... w okresie przedświątecznym nie ma ani jednego stoiska z ozdobami choinkowymi!

2) Nie mam co liczyć na to, że 6. grudnia święty Mikołaj przyniesie mi prezenty. Choćbym nie wiem jak była grzeczna. W Bułgarii tego dnia świętuje się w inny sposób czcząc św. Nikołę jako patrona morza i oceanów, w związku z tym obowiązkowo w każdym szanującym się bułgarskim domu tego dnia jada się rybę. Łuskę z karpia przechowuje się w portfelu przez cały rok, aby przyniosła właścicielowi dobrobyt!


3) A ja wierna polskim tradycjom chciałaby przyrządzić karpia na Wigilię! Tego roku już się przygotowałam i zamroziłam wczoraj kupioną sztukę. Bo prawdziwy rybi szał na bazarkach widać przed mikołajkami, natomiast tuż przed Wigilią świeżej rybki nie uświadczysz...

4) Przedświąteczne szaleństwo! I bynajmniej nie zakupowe....
Tuż przed świętami odbywają się liczne i huczne bankiety. A ja znowu wierna polskim tradycjom wspominam sobie pewne przykazanie, które może formalnie jest już nieaktualne, ale wychowanie w polskich tradycjach zrobiło swoje i ja to swoje wiem! W czasach zakazanych zabaw hucznych nie urządzać - pasowałoby, ale mimo wszystko już za 1,5 tygodnia wezmę udział w bankiecie pracowników i zwyczajnie postaram się zasymilować z Bułgarami i hulać do białego rana...

5) Choinkę w naszym domu udekorowałam według bułgarskiej tradycji 6. grudnia.

6)  Jeśli będę grzeczna, to może ten święty Mikołaj, który wczoraj jakoś mnie ominął, spotka mnie rankiem 25 grudnia w postaci tego samego starszego, brodatego pana w czerwonym kubraczku, tylko że z bułgarskim imieniem - Djado Koleda!

7) I choć z całą pewnością w bułgarskich stacjach radiowych nie usłyszę typowo polskich kolęd, takich jak Lulajże Jezuniu, czy W żłobie leży, to przynajmniej jest spora szansa, że usłyszę bułgarską wersję "Cichej Nocy".
                                                 


Wszystkim Wam, Drodzy Czytelnicy,  życzę cudownych Świąt Bożego Narodzenia, niezależnie od tego, gdzie one są. Życzę Wam przemiłej, duchowej i ciepłej atmosfery wypełnionej miłością do swoich bliskich, szacunkiem i życzliwością.

Весела Коледа на всички!

środa, 17 grudnia 2014

Karp faszerowany



Przedstawiam przepis na alternatywną, zdrowszą od tej smażonej, wersję karpia, który w Polsce śmiało nazwać można karpiem wigilijnym. W Bułgarii nie ma o tym mowy, gdyż teraz trudno jest go dostać w sklepach. Rybne szaleństwo było tu 6. grudnia i karp już na wigilijnym stole nie zagości.

Ale przed tymi, którzy Święta Bożego Narodzenia spędzą w Polsce, jest wiele możliwości podania karpia.

Oto przepis, według którego mój mąż przyrządza tę rybę każdego roku w Mikołajki. Ja zazwyczaj tylko się przyglądam i ewentualnie pomagam w zaszywaniu brzucha.

Do karpia potrzebujemy:
- karpia :)
- kilka cebul
- kilka marchew
- garść orzechów włoskich
-pomidory w puszcze (u nas domowej roboty)
- przyprawy




Wykonanie:
Powinnam chyba zacząć od tego, jak przygotować rybę, ale to zakładam, że każdy, kto się do żywej ryby zabierać będzie, ten wie... W każdym razie ryba ma być oczyszczona i, co gorsza dla ryby, martwa i pozbawiona wnętrzności. Straszne, wiem.
Pokrojone na drobno, świeże warzywa podsmażyć, dodać pomidory i posiekane orzechy. Dusić. Doprawić solą i pieprzem.





Po czym mój mąż posypał sobie solą ręce i pogłaskał nimi rybę z każdej strony. Od  wewnątrz i od zewnątrz.



Gotowym farszem wypełniamy rybę i prosimy asystenta o zaszycie rybie brzucha. Resztę farszu wyłożyć w naczyniu tuż obok rybki.





Piec w wysokiej temperaturze około 1,5 godziny.


 ***

Poza tematem (prawie)



Kalinę karp strasznie zaciekawił. Uczymy ją nazywać świat i gdy zobaczyła rybę, mówiłam jej kilkakrotnie "Kalinko, to jest RYBA. Powiedz  r y b a."
Hristo wykonuje w tym czasie swój bułgarski obowiązek edukacji naszego dwujęzycznego dziecka i mówił do niej kilkakrotnie to samo, tylko po bułgarsku "Kalinko, tova e RIBA. Kaji  r i b a".

I spodziewaliśmy się wtedy, że nasze dziecko wiernie, jak papużka, powtórzy za nami ryba, bądź riba, a Kalinka na to powiedziała z wielką pasją i błyskiem w oku "Jeeeeełooooo".

Mówię do dziecka:
- Niee, to nie jest jeeeełoooooo, to jest ryba. 

Ale Kalina wie swoje. Wtedy jeszcze przez myśli mi przeszło, że może nas dziecko karci za zabójstwo ryby i wyzywa od jełopów, ale ona przecież nie zna takiego słówka.
Od tej pory gdy tatko ogląda Hobby Tv, gdzie panowie trudnią się rybołówstwem, na widok ryby Kalina krzyczy Jeeeeeełooooo!, a gdy pokazuję jej książeczkę ze zwierzątkami, to słusznie - piesek robi hau, kotek robi miał, owca robi bee. A co robi ryba? Jeeeeeełoooooo!

Nie wiem, jak dzieci potrafią sobie coś ubzdurać, co ona wtedy myśli i dlaczego to jeeeeełoooo przyszło jej do głowy? Jak wymyśliła to słówko i jak go zapamiętała i przypisała go rybie?
Zapomni?


wtorek, 23 września 2014

Ryba urodzinowa

W zeszłym tygodniu mężowi stuknęła 30-tka! Impreza urodzinowa planowana była od dawna, a że urodziny wypadały mu akurat w środę, byłam przekonana, że świętować, balować i pić do białego rana będziemy w sobotę.
Ale! Mój mąż nie byłby sobą, gdyby nie informował mnie o sprawach na ostatnią chwilę. Widziałam cały wtorek, że do nikogo nie dzwoni, nikogo nie informuje o imprezie, nikogo nie zaprasza. Było dla mnie więc jasne jak słońce, że w środku tygodnia jedynie złożymy mu życzenia, a do urodzinowego stołu zasiądziemy na weekendzie, gdy większość naszych przyjaciół będzie miało wolne w pracy.
W środę rano mąż spytał - a jak Ty tę rybę to musisz chyba odmrozić, co nie?

Myślałam, że go uduszę. Tak, odmrozić miałam ją dzień wcześniej przed imprezą i przygotować ją również dzień wcześniej przed imprezą. A w dzień imprezy miałam robić tort i sałatki! Ale nieeee.... Przecież równie dobrze mogę zrobić wszystko na ostatnią chwilę....

Tak więc na tort brakło mi czasu i zamiast niego był SZCZUPAK URODZINOWY.



Hristo uwielbia łowić ryby. Jakiś czas temu oznajmił, że jedzie nad jezioro. Powiedziałam mu, że bez ogromnego szczupaka ma nie wracać do domu   :P    bo tenże szczupak będzie mi potrzebny na urodziny. Słowa dotrzymał :) Nie wiem jakim cudem, ale dowód na to, że złowił, a ni kupił, mi przedstawił:


  

3-kilogramowy szczupak zamieszkał w naszym zamrażalniku i czekał na uroczysty dzień. Nigdy, przenigdy w życiu nie patroszyłam ryby i wzdrygam się na samą myśl, ale czego się nie robi dla męża. Kiedyś oglądaliśmy razem zupełnie przypadkiem program "Smaki polskie" na TVP Polonia i tam właśnie widzieliśmy ten przepis. Postanowiłam wtedy, że zrobię taką rybkę, jako królewską potrawę na jego urodzinowym stole. Przepis znaleźć można klikając TUTAJ.


Więc cóż, solenizant został ukarany za to, że raczył zawalić mnie robotą na ostatni moment i torta na urodzinowym stole brakło. Za to rybka - pierwsza klasa. Przyszło kilku znajomych, a Kalina - istny aniołek! Zupełnie jakby wyczuła, że ma grzecznie spać. Położyłam ją spać o 20.00, zasnęła niemalże natychmiast i przez całą noc spała jak suseł. Nie raczyła się przebudzić ani na sekundę, ani jeden raz. Co czasem wstaję do niej w nocy dać jej się napić. Tym razem jakby wiedziała, że mama z tatą imprezują, więc nie będzie im przeszkadzać. Znajomi nawet mówili, że pewnie Kaliny nie ma, że tak cichutki śpi i głosy dochodzące z salonu jej nie budzą. Myśleli nawet, że zostawiliśmy dziecko u teściów, tylko ściemniamy, że śpi :) Balowaliśmy do 3.00 w nocy. Cieszę się, mimo że byłam wyczerpana i za kilka godzin miałam wstać do dziecka, założyć uśmiech na usta i zapomnieć o bólu głowy, to cieszę się, że impreza się udała, że bawiliśmy się dobrze, że te urodziny były dla męża niezapomniane.