To było w piątek, ten zdecydowanie jeden z najtragiczniejszych piątków 13-tego.
Komedia napisana przez małżeństwo - Dario Fo i Franka Rame. "Związek otwarty" (bg. "Отворена брачна двойка") to farsa, która sprawiła, że płakałam ze śmiechu. Po spektaklu odczekałam chwilę pod sceną z nadzieją, że uda mi się porozmawiać z aktorem. Doczekałam się i odbyłam cudowną rozmowę z Piotrem Krzemińskim. Taki serdeczny, uśmiechnięty i miły człowiek! Polak, oczywiście że Polak, od dziecka mieszkający w Bułgarii.
Droga Polonio bułgarska! Polecam Wam gorąco ów spektakl! Miejcie oczy szeroko otwarte, wypatrujcie czy może w Waszym mieście będzie grana ta sztuka. Polecam, bo po prostu warto tak przyjemnie się zrelaksować.Panie Piotrze - jeśli Pan to czyta, to ślę pozdrowienia i dziękuję za miłą rozmowę.
No właśnie.... Z teatru wyszłam z ogromnym uśmiechem na ustach. Wróciliśmy z mężem do domu, wypiliśmy po lampce wina, może dwie. Ten wieczór był tylko dla nas, nie włączaliśmy telewizji, odcięliśmy się od internetu i skupiliśmy się na sobie. Zasnęliśmy szczęśliwi i spokojni.
Rankiem chciałam się pochwalić, zachęcić, komentować i opowiadać o tym, jak wczoraj było cudownie! Zajrzałam do internetu, który wylał na mnie wiadro zimnej wody. Nie wierzyłam własnym oczom. Poczułam okropne wyrzuty sumienia, że podczas gdy ja zasnęłam z przekonaniem, że ten dzień był wspaniały, Paryżanie przeżywali straszną tragedię. Tej nocy nie współczułam, nie bałam się, nie przeżywałam, bo zwyczajnie nie wiedziałam o tym, co się dzieje.Cieszmy się z małych, dobrych rzeczy, niech drobne radości nas skutecznie łudzą, że można żyć spokojnie i bezpiecznie.































